2014/10/26

Dlaczego jaglana?

Może trudno Wam w to uwierzyć, ale do momentu rozpoczęcia przeze mnie przygody zwanej  karmienie piersią bardzo sporadycznie jadałam kaszę jaglaną. Czemu? Ano w moim rodzinnym domu nie było zwyczaju jadania tejże kaszy, więc i jej smaku nie wyniosłam z domowej kuchni. Dopiero jak zaczęłam karmić Gibonika piersią i jednocześnie szukać informacji, co powinnam jeść jako karmiąca matka, wpadłam na trop kaszy jaglanej! I co? I zakochałam się w niej od pierwszej łyżki ;-). Zupełnie nie wiem jak mogłam przez tyle lat nie korzystać z jej dobrodziejstw?!?! 


Przecież kasza jaglana to sama dobroć - zawiera sporo białka, żelaza i innych składników mineralnych jak potas, magnez, wapń i fosfor, jest świetnym źródłem energii, nie zawiera glutenu. Jest ona szczególnie polecana dla małych dzieci oraz osób na lekkostrawnej diecie. Kasza jaglana jako jedyna z kasz jest zasadotwórcza - przywraca równowagę kwasowo-zasadową w organizmie oraz zawiera krzemionkę, która korzystnie wpływa na wygląd naszej skóry, włosów i paznokci. Ma ona właściwości wysuszające i antywirusowe. Kasza jaglana zawiera także sporo antyoksydantów, które zwalczają wolne rodniki, zapobiegając rozwojowi komórek nowotworowych. I jak z tego można nie korzystać :-)? Oprócz tego, że ja zaczęłam jadać regularnie kaszę jaglaną w różnej postaci (choćby na słodko z owocami lub bakaliami czy w domowym krupniczku), to często serwuję ją również swojemu Gibonikowi.
I tak oto przygotowuję mu m. in. taką Zupkę jarzynową z kaszą jaglaną, mięsem i żółtkiem z przepisu Pani Marty Jas-Baran z książki "U malucha na talerzu" :
Składniki:
  • niespełna łyżka kaszy jaglanej
  • pół marchwi
  • 1/4 korzenia pietruszki lub kawałeczek selera
  • 35 g mięsa z kurczaka, indyka, królika jagnięciny lub cielęciny
  • 20 g jabłka
  • kilka małych różyczek kalafiora
  • 1 płaska łyżeczka masła
  • 1 ugotowane żółtko jaja kurzego
  • 2 łyżeczki kaszy manny
  • 1 - 1,5 szklanki wody źródlanej
  • szczypta posiekanego koperku do smaku
Wykonanie:
Umyte i obrane warzywa kroimy na duże kawałki lub w grube talarki. Wrzucamy do wrzątku razem z kaszą i trzymamy pod przykryciem na niewielkim ogniu około 20 minut. Po 10 minutach dodajemy jabłko, na 5 minut przed końcem gotowania wsypujemy kaszę manną. Mięso gotujemy osobno ( jeśli nie podejrzewamy u dziecka alergii, możemy przygotować mięso razem z warzywami). Ugotowane jarzyny miksujemy z wywarem warzywnym i mięsem, dodajemy łyżeczkę masła, a następnie dodajemy żółtko i możemy posypać zupkę koperkiem. Smacznego :-).

Gibonikowi zupka ta zawsze bardzo smakuje, więc mogę ją śmiało polecić dla Waszych maluchów.
A jakie są wasze ulubione dania z kaszy jaglanej? Bo mnie się marzą knedle, ale jakoś nie mogę się za nie zabrać :-). Pozdrawiam!

28 komentarzy:

  1. Nie jem kasz, nie mogę się do nich przekonać, bo mi nie smakują :D

    Po to piszę recenzję, aby była ona całkowicie szczera i zgodna z moimi odczuciami :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię kaszę (każdą) z kawałkami piersi kurczaka i z jogurtem po prostu - szybkie, mało skomplikowane a pycha :P

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie także kasza jaglana pojawiła się w menu dopiero z przybyciem na świat dzieci. Wcześniej chyba w ogóle o niej nie słyszałam. Teraz często dodaję ja do zup, podobnych jak w Twoim przepisie. Dzieci ją uwielbiają. A na knedle zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat kaszy jaglanej ani ja ani nikt w moim domu nie lubi. Wolę jęczmienną lub ewentualnie gryczaną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznać muszę , że jeszcze nie eksperymentowałam z kaszą jaglaną , ale przy najbliższej okazji na pewno wypróbuje twój przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam kaszę jęczmienną :) Najbardziej z sosem mięsnym lub pulpecikami :)
    Twój przepis już spisałam do Adasiowego zeszyciku :)
    Ja jednak już nie blenduje na gładko, miażdżę widelcem, siekam, ścieram na tarce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze blendujemy, bo grudki nie chcą uparcie przejść przez gardziołko :-p.

      Usuń
  7. Osobiście nigdy nie jadłam kaszy jaglanej bo nie przepadam za kaszami... ale może to uraz po gryczanej, która mi totalnie nie smakuje ;)

    Ale synka, jak już zacznie jeść stałe posiłki będę takimi zdrowymi rzeczami faszerować! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęciłas mnie aby wypróbować :) tez wczesniej nie robiłam tej kaszy, ogólnie u mnie w domu to przede wszystkim ryż :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja polecam quinoa.meeega zdrowa. Quinoa na tle innych warzyw wyróżnia się bardzo wysoką zawartością wartościowego białka. Nie zawiera przy tym glutenu, nadaje się więc dla osób z celiakią i będących na diecie bezglutenowej. Białko zawarte w komosie to tak zwane białko kompletne, czyli zawierające wszystkie niezbędne aminokwasy, które nie są syntetyzowane w organizmie ludzkim i muszą być dostarczane wraz z pożywieniem. Szczególnie istotna w quinoa jest obecność dużych ilości lizyny, aminokwasu ważnego dla wzrostu i odnowy tkanek.Oprócz białka, quinoa zawiera szereg innych, cennych dla zdrowia składników odżywczych. Jest bogatym źródłem manganu, magnezu, wapnia, żelaza, miedzi i fosforu, dlatego jej spożycie jest zalecane osobom z migrenowymi bólami głowy, cukrzycą i miażdżycą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, dawno temu jadłam. Teraz o niej zapomniałam na amen. Dzięki za przypomnienie :-).

      Usuń
  10. Też nie lubię żadnego rodzaju kaszy, ale jaglana jest podobno najzdrowsza, można ją jeść przy wielu ograniczeniach żywieniowych i pomaga na... przeziębienie! Młody ją uwielbia, zwłaszcza z gulaszem z królika i zapiekaną w cukinii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Quinoa jest fajna bo zdrowa i na pewno dla osób dbających o linię(przepisal mi ją dietetyk) ale w smaku...ja wiem...podchodzi trochę pod przeleżałą w piwnicy kaszę jeczmienną.. No ale czego to dla zdrowia nie zrobimy. A i jeszcze fajnym dodatkiem jest mleko kokosowe.Gibonikowa mamo piłaś? Ja np lubie mleko kokosowe zmiksowane z bananem lub innym owocem.Świetną alternatywą mamy karmiącej jest woda kokosowa.Kilka ciekawostek:
    Woda kokosowa bogata jest w niezbędne dla organizmu składniki, takie jak magnez, potas, wapń, fosfor oraz witaminy B1, B2, B3, B5, B6 i C, a poziom elektrolitów jest w niej niemal identyczny jak w osoczu ludzkiej krwi. Płyn nie zawiera laktozy ani cukrów, może być więc spożywany m.in. przez cukrzyków czy osoby nie tolerujące mleka krowiego. Zawartość kwasu laurynowego (składnika występującego również w mleku matki) czyni z wody kokosowej idealny napój nawet dla małych dzieci.W czasie II wojny światowej, podczas walk na Pacyfiku, gdy brakowało krwi do transfuzji, lekarze ratowali życie rannych żołnierzy przetaczając im sterylną wodę wprost z młodych kokosów. Do dziś zdarza się, że w słabo rozwiniętych krajach Trzeciego Świata podaje się ją dożylnie w zastępstwie płynu fizjologicznego, aby uzupełnić elektrolity i nawodnić organizm.
    Fajne co??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie :-), o wodzie kokosowej nigdy nie słyszałam, ale teraz już wiem, że to bardzo fajna sprawa. Tylko czy można ją kupić u nas w sklepach? Mleko kokosowe z bananem piłam na początku swojej przygody zwanej karmienie piersią, za radą innej doświadczonej mamy :-). Polecam - pycha!

      Usuń
  12. Można,można.Nawet trafilam na nią w sklepie i odlozylam bo szukalam mleczka kokosowego a o wodzie nie slyszalam wtedy i wlasciwosci jej nie znalam.ale skoro byla w moim osiedlowym sklepie to mysle ze jest i w innych wiekszych

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też niedawno odkryłam kaszę jaglaną i również mi posmakowała. Nie na darmo jest uznawana za królową kasz :)
    Jest bardzo zdrowa i wspomaga odporność :) a co najważniejsze smakuje mojemu szkrabowi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wiem od kilku mam, że ich szkrabom też smakuje :-).

      Usuń
  14. U nas też nie było kaszy jaglanej. I to pomimo tego, że to smak z dzieciństwa mojej mamy (pochodzi z Lubelszczyzny). Myślę że to dlatego, że tej kaszy po prostu przez jakiś czas nie było. Przestała być "modna" :) Teraz na szczęście moda wraca.
    A moja osobista faworytka to kasza jaglana gotowana z mlekiem kokosowym. Do tego jakieś owoce... Mmmm... rozmarzyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie w moim domu rodzinnym też jakoś nigdy nie jadło się taje kaszy; ja powoli ją odkrywam - i dziękuję za przepis - na pewno go wykorzystamy :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!