2014/10/27

Dziecko i kot - możliwe?

Gdy we wrześniu ubiegłego roku wróciliśmy z Gibonikiem ze szpitala do domu, przywitały nas stęsknione dwa domowe pupile - kotka Jadzia i kocur Franek. Od tego momentu rozpoczęło się wspólne funkcjonowanie naszej powiększonej rodzinki i nasza dzieciokocia historia :-). 
Na długo przed porodem nasi znajomi pytali, co zrobimy z kotami po urodzeniu Gibonika? Jak to co - nic, będzie tak jak było do tej pory. Patrzyli na nas troszkę zdziwieni. No bo jak to? Noworodek i koty? To się nie może udać! Podrapią go, zagryzą, uduszą - wróżyli. A jednak się udało i trwa do dziś :-). 
Zapytacie - jak młodego intruza w domu przyjęły nasze koty?
Jadwiga - ponad ośmioletnia dostojna kotka -  podeszła do dziecka z dużym dystansem, jak do wszystkich nowości ;-). Jadzia od momentu, gdy parę lat temu wypadła z balkonu na 3 piętrze i kilka nocy ukrywała się w blokowej piwnicy, stała się kotem bojaźliwym, wycofanym, z dużym dystansem do świata. Jednak od razu zaakceptowała fakt, że młody istnieje w domu, ale nie wchodzi mu w drogę i zawsze dyskretnie wymiksowuje się z miejsc, gdzie Gibonik akurat rozrabia :-). Nigdy nie była agresywna w stosunku do dziecka, zresztą jest z natury bardzo grzeczna i spokojna.
Jadzia ma jeszcze jedną niesamowitą cechę, za którą ją uwielbiamy - zawsze jak się komuś z domowników dzieje krzywda, ona przybiega na pomoc, pomimo swojej ogromnej bojaźliwości. Gdy Gibonik przewróci się i żałośnie płacze, ona natychmiast przybiega, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Niesamowite, nie? Do dziś pamiętam jak kiedyś, podczas kolejnego wieczoru z kolką, młody płakał wyjątkowo donośnie, a nasza kotka przybiegła i zaczęła również przeraźliwie miauczeć, jakby pytając co się dzieje i jak mu pomóc. A gdy niemowlę płakało coraz bardziej - tulone w moich ramionach, kotka chyba myśląc , że robię dziecku jakąś krzywdę, po prostu ugryzła mnie w nogę. Ona, pacyfistka! Czy byłam zła? Nie, nie byłam - rozczulił mnie jej nigdy nie spełniony instynkt macierzyński i troska o moje dziecko. Takich akcji z Jadzią było jeszcze wiele. Nasza kotka nie tylko zaakceptowała młodego, ale też stała się jego cichym aniołem stróżem :-).

Jadzia

Natomiast Franek - kilkuletni kocur, znajda, wielki pieszczoch i przytulak, zawsze wszystkiego ciekawy, był lekko zdziwiony i zdezorientowany nowym osobnikiem w stadzie. Na początku przyglądał mu się bacznie z bezpiecznej odległości, po czym pewnego dnia zastałam go śpiącego obok dziecka na macie edukacyjnej :-). Franek bardzo lubi towarzystwo ludzi, więc zawsze przebywa tam gdzie my, co oznacza teraz tam gdzie Gibonik.
Młody początkowo nie zwracał uwagi na koty. Teraz jak widzi Franka, pieje z zachwytu i biegnie za nim, żeby go przytulić i wytarmosić. Zdziwiony kot w pierwszej chwili poddaje się temu zalewowi uczuć, po czym zwija swe manatki w pośpiechu i ewakuuje się z miejsca akcji. Cóż, nie ma co ukrywać - pieszczoty Gibonika do najdelikatniejszych nie należą, ale też Franek nigdy nie jest w stosunku do młodego agresywny i zawsze ratuje się ucieczką.

Franek

Oczywiście, muszę w tym miejscu podkreślić, że nigdy nie zostawiamy młodego sam na sam z kotami. Zawsze jest z nimi ktoś dorosły. Koty, choćby nie wiem jak mądre, to tylko zwierzęta, które gdy poczują się zagrożone, zadziałają instynktownie. A dziecko, jak to dziecko, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że ciągnięcie kotka za ogon, niekoniecznie jest dla niego mega przyjemnością.
Reasumując moje dywagacje - uważam, że nie ma przeciwwskazań, żeby dzieci i koty żyły i funkcjonowały razem. Oczywiście pod nadzorem odpowiedzialnych dorosłych. Po przywiezieniu niemowlaka do domu, należy po prostu obserwować jak zachowuje się kot, ale koty bardzo rzadko są agresywne w stosunku do takich maluszków. Słyszałam kiedyś, że niektóre kotu próbują wejść na dzieci, żeby je ogrzać, ale ja nie wiem - nasze nigdy nawet nie próbowały. 
Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji (poza zdrowotną), żeby z powodu urodzenia dziecka, pozbywać się z domu kotów czy innych zwierząt. Sama wychowałam się w domu pełnym zwierząt i odkąd sięgam pamięcią, zgadzałam się zostawać sama w pokoju, jeśli był ze mną kot :-). On mógł sobie smacznie chrapać na kanapie, ale ja już wtedy - jako małe dziecko - byłam spokojniejsza, bo czułam się bezpieczna :-). 
A jakie są Wasze doświadczenia ze wspóistnienia dzieci i zwierząt, hm? Ja widzę tylko jeden minus - trzeba bardzo dbać o higienę kotów i często myć podłogi w trosce o bezpieczeństwo i zdrowie dziecka, aby zapobiegać, zamiast potem leczyć. Pozdrawiam!

19 komentarzy:

  1. Mój pies na chrześniaka reagował bardzo wyrozumiale :) I też wściekał się, słysząc płacz malucha - przez co dziecko płakało jeszcze gorzej (takie błędne koło). Ogólnie ta para za sobą przepada, ale też stosujemy się w domu do zasady "nie zostawiać ich samych" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy i dzieci to na ogół fajny team! Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Mamy psa i to Siberian Husky! Więc moi znajomi też wielce oburzeni, że jak pies i dziecko - no cóż rzeczywiście akurat ta rasa niewyobrażanie gubi sierść! Po prostu kłębami jej wypadają dwa razy do roku, a kłaki fruwają wszędzie! No, ale czy to znaczy, że miałam się pozbyć psa!? Bez sensu! Oczywiście, że nawet to nam przez myśl nie przeszło. Lady jest bardzo spokojna i przyjęła Krzysia dobrze. Teraz kiedy Mały już jest starszy to razem się bawią - czasem oczywiście ze strony Krzysia są jakieś niekontrolowane ruchy, za mocno ją pociągnie czy coś, ale Lady nigdy nie zareagowała na to agresywnie, raczej wtedy odchodzi od Niego. Jest naprawdę strasznie cierpliwa. Krzysiu dzieli się z psiakiem jedzeniem, więc tym bardziej jest jej ulubieńcem! ;) hehe jak już nie chce jeść chlebka czy jakiejś kiełbaski to rzuca pieskowi ;) Myślę, że dobrze jak dzieci dorastają w towarzystwie zwierząt, to je rozwija, mogą się dużo nauczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja Ci zazdroszczę takiego cudownego psa! Zawsze o takim marzyłam!

      Usuń
  3. moj chrzesniak który ma 10 miesięcy bardzo radosnie reaguje na królika, chociaż jego głaskanie bardziej przypomina szarpanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkąd pamiętam w moim rodzinnym domu zawsze były zwierzęta, głównie psy, rodzice nie izolowali mnie, ani szczegónie nie chronili. Do dziś kocham zwierzeta, uczy to mocno empatii :)
    Piękne kociska - uwielbiam koty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, przebywanie ze zwierzętami ma świetny wpływ na dzieci. W końcu jest dogoterapia czy hipoterapia.

      Usuń
  5. Moi znajomi mają podobną sytuację jak u Was. Dwa koty i dzieciątko w drodze. Nawet ich kot mają podobne charaktery co i Wasze, aż muszę na najbliższym spotkaniu pokazać im ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądry wpis, lubię takie czytać. Nie wyobrażam sobie oddawać wieloletnich przyjaciół i kocich towarzyszy tylko ze względu na zabobony wymyślane przez ludzi nawet nie mających kotów. Dziwię się zawsze gdy słyszę, że ludzie oddają psy czy koty z tak błahych powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochwałę :-). Ja też nie wiem, jak można pozbyć się zwierzaka, bo np się na urlop jedzie. Wielu ludzi jest bez serca. Niestety.

      Usuń
  7. My dopiero niedawno zdecydowaliśmy się na zwierzaka ( świnka morska Pysia ) , i przy wyborze kierowaliśmy się tym , jak z łatwo i bezboleśnie podróżować ze zwierzakiem . Bo można powiedzieć , że żyjemy na walizkach . Ale jakis czas temu przybłąkał się do nas kotek i musze powiedzieć , ze jestem pod wrażeniem jak mała się z nim bawi , a on z nią :) . Śliczne kotki . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jak się żyje na walizkach, to wybór zwierzaka musi być przemyślany. Ale myślé, że i Pysia ( jak ta z Domisiów :-)) i kotek szybko polubią podróże :-)?

      Usuń
  8. Jak czytałam ten świetnie opisany temat skojarzyłam...Krystynę Czubównę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moi rodzice też mają kotka, a jak Pulpet go widzi to zaraz piszczy i go goni ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem tego samego zdania co Ty :)
    I też mam kotkę i ostatnio przyłapałam ją jak śpi sobie w najlepsze w łóżeczku Młodego- od razu pogoniłam. Potem upatrzyła sobie wózek- daj Cię moge jak był to kosz ale jak zobaczyłam ją w gondoli to o nie! :D Jestem bardzo ciekawa jak zareaguje ona na Młodego :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ogólnie zwierzęta i dziecko to dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja akurat za kotami nie przepadam, chociaż u kogoś bardzo lubię. Moja Iza za to koty uwielbia. Mamy taką książeczkę gdzie jest dużo kotów to woła "koka" koka" :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!