2014/11/15

Ile jesteśmy w stanie wytrzymać?

Stało się już. Wróciłam do pracy. Wczoraj minął tydzień. I co? Nie było tak źle, a nawet było dobrze :-). Okropnie się stresowałam, a okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Gibonik szybko przystosował się do nowej rzeczywistości i zaakceptował fakt, że w dzień zajmuje się nim babcia. Za to jak wracam z pracy, to praktycznie ze mnie nie schodzi :-). Ale myślę, że to też chyba kwestia czasu. Jedyny minus jaki zauważyłam, to wydłużenie czasu jego wieczornego usypiania. Tak jakby mój synek walczył ze sobą i nie chciał usnąć, bo wie, że rano mamy już nie będzie :-(, ale może to tylko to moje wizje. Generalnie jednak jest bardzo dobrze, ja troszkę odpoczywam od domowych obowiązków,  znowu mam kontakt z wieloma ciekawymi osobami i wracam do domu stęskniona za swoim synkiem. A podczas dojazdów do pracy znowu mam czas na swoją pasję :-) czyli literaturę. W 4 pierwsze dni "łyknęłam" już jedną książkę - prezent od teściowej. Bardzo lubię literaturę faktu, biografie, autobiografie i teściowa pomyślała, że "Dziewczyny wojenne" Łukasz Modelskiego powinny mi się spodobać. Miała rację :-).


"Dziewczyny wojenne" to prawdziwe historie 11 kobiet, które w momencie wybuchu II wojny światowej wkraczały dopiero nieśmiało w dorosły świat.
Wojna zmieniła mocno ich losy, zmagały się często z  nieludzkimi okolicznościami, w których przyszło im żyć, kochać i walczyć. Historia każdej z opisywanych kobiet mogłaby spokojnie służyć jako scenariusz zapierającego dech w piersiach filmu. Na początku każdej opowieści poznajemy miejsca w jakich dorastały, czas dzieciństwa, wczesnej młodości, ich początkowe losy. W chwili wybuchu wojny najmłodsza z nich miała 14 lat, najstarsza 21. Przez pryzmat ich historii poznajemy codzienne życie cywili pod okupacją niemiecką, sowiecką, działanie konspiracji i podziemia, przygotowania do powstania warszawskiego i nastawienie do niego zarówno entuzjastyczne, jak i krytyczne, a potem życie po zakończeniu wojny, bo dla wielu dziewcząt ich dramat nie skończył się równo z wojną.
Wszystkie bohaterki opowiadają o swoich trudnych losach bardzo szczerze, przedstawiają nie tylko fakty, ale opisują też relacje międzyludzkie, swoje uczucia i wrażenia. Najczęściej pojawiają się gorycz i ból, cierpienie, upokorzenie, utrata bliskich, ale też nadzieja i wiara w lepsze jutro, dobro i piękno, a nawet miłość. Porusza odwaga tych kobiet, ich siła, hart ducha, determinacja. 
Porusza też świadomość, że to o czym czytamy - miało miejsce rzeczywiście! 


Mnie szczególnie zainteresowała opowieść jednej z bohaterek - Zeni Żurawskiej, bo okazało się że jej historia toczyła się zaledwie kilkanaście kilometrów ode mnie, w pobliskim Wołominie. Czytając, wyobrażałam sobie to miasto w czasie wojny, a w głowie odtwarzałam sobie opowiadaną przez Zenię historię.


Jednak to nie opowieść wołominianki poruszyła mnie najbardziej. Jedna z bohaterek będąc w ósmym miesiącu ciąży trafiła do więzienia z wyrokiem śmierci. W tym więzieniu urodziła i walczyła w tych nieludzkich warunkach o życie i zdrowie swojego synka. Nie będę opisywać tutaj całej historii - tylko tyle, że ostatecznie chłopiec przeżył, jednak niech da Wam do myślenia fakt, że zaczął chodzić w okolicach 3 urodzin. Mój Gibonik nie miał jeszcze roku jak już zaczynał startować...
Ciężkie to były czasy, trudne historie, ale jeśli znajdziecie choć kilka godzin, to polecam tą książkę z całego serca. Życiorysy tych dziewczyn to prawdziwe historie opowiedziane tak normalnie, bez patosu. Książkę czyta się bardzo szybko - tak, jakbyśmy słuchali naszych babć opowiadających o swoich młodzieńczych latach. Moim zdaniem to lektura obowiązkowa dla każdego, ale w szczególności dla młodych kobiet, które wątpią w swoją siłę. Nawet trudno uwierzyć, ile jesteśmy w stanie wytrzymać!
Pozdrawiam.

46 komentarzy:

  1. Widzisz, nie trzeba się było martwić na zapas! A usypianie się wydłużyło, bo po prostu nadrabia zaległości za cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem nie martwić się na zapas :-).

      Usuń
  2. Zainteresowałaś mnie tą książką, ale nie mam szans żeby teraz coś poczytać. Kupiłam "Dziecko z bliska" i czytam, czytam i końca nie widać. Chciałabym mieć codziennie choć pół godzinki na czytanie :)
    Fajnie, że masz satysfakcjonującą pracę i chodzisz tam z chęcią. Mały się pewnie szybko przestawi na nowy tryb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w domu miałam małą szansę na czytanie, więc Cię rozumiem. Teraz nadrabiam zaległości :-).

      Usuń
  3. Uwielbiam takie książki. Jednak zawsze za bardzo się w nie wczuwam. Ale zachęcająco opisałaś. A to że jest na faktach tylko bardziej zachęca do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego uwielbiam książki oparte na faktach :-).

      Usuń
  4. Pamiętam jak będąc w ciąży mówiłam, że od razu chce wrócić do pracy ale gdy tylko przytuliłam córcię zmieniłam zdanie. Wrócę po pół roku a to i tak za szybko i nie wyobrażam sobie tego. Ty masz to już za sobą - zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja też się cieszę, że mam to już za sobą. Chyba dla żadnej matki, to nie jest proste. Ale i u Ciebie będzie dobrze!

      Usuń
  5. Ja też lubię takie książki, mam w planach niebawem sięgnąć po "Dziewczyny z powstania".

    Cieszę się, że udało Ci się w miarę bezproblemowo wrócić do pracy i że synek też dość dobrze tę zmianę przyjął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, bo na prawdę warto!

      Usuń
    2. Sięgnę, sięgnę, tylko wiadomo... kolejka lektur długa, a czasu wcale nie za wiele na czytanie :/ (z biografii pożarłam "Religę" - filmu nie widziałam, ale książka świetna).

      Usuń
    3. Też muszę ją przeczytać :-).

      Usuń
  6. Słyszałam o tej książce i chętnie po nią sięgnę. Poruszają mnie takie historie kobiet, które żyły w czasach wojny lub przeżyły jakieś ciężkie doświadczenia. Podziwiam je. Nie wiem jak ja dałabym sobie rade.. Człowiek czasem nie docenia tego co ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że ludzie dopasowują się do czasów w których żyją.

      Usuń
  7. Znam tę książkę, naprawdę warta polecenia. Z literatury faktu (trochę historii i biografii) polecam Ci książki Sławomira Kopra. Pozdrowienia dla dzielnego Gibonika :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że powrót do pracy to najlepsze co kobieta może zrobić ;) Też pracuję z młodą mamą i widzę jak bardzo odżyła w pracy i jest szczęśliwa że robi coś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka bardzo mnie zainteresowała:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że synek dobrze zniósł powrót mamy do pracy. Nas to za kilka miesięcy czeka, a już jestem lekko przerażona, jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powrót do pracy to dobry pomysł. Ja jeszcze studiuję i też doceniłam codzienny kontakt z ludźmi. Można trochę odpocząć od tych 4 kątów. W dodatku mam tylko 4 dni zajęć, więc trochę więcej czasu dla synka :) Co do lektury to zasiałaś już ziarenko ciekawości w mojej głowie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie siegnę po tą książkę, polecam Książke Agaty Tuszyńskiej "Oskarżona: Wiera Gran", ciekawa, trochę trudna ale wg mnie godna przeczytania. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytała jeszcze książki opartej na faktach , zazwyczaj sięgam po , fantastykę , lub coś podobnego . Ale tak zachęcająco opisałaś tę książkę , że gdy tylko wrócę do kraju od razu po nią sięgnę :) . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie, że tak dobrze znosicie Twój powrót do pracy :) Książka rzeczywiście zapowiada się interesująco, może jak gdzieś ją upatrzę to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mały na pewno się przyzwyczai :)
    Książki nie znam, ale raczej nie lubię takiej tematyki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o tej książce i chętnie po nią sięgnę w któryś jesienny/zimowy wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książkę dodałam do swojej listy prezentów na święta :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Temat bliski memu sercu, za nieco ponad 3 msce też będę wracać do pracy i już od jakiegoś czasu rozpaczam z tego powodu. U nas w grę wchodzi żłobek lub niania, bo obie babcie daleko. Obecnie jestem w trakcie miesięcznych praktyk, to tylko 4 godziny dziennie, ale jest to niezły wstęp do rozstania z Polą na dłużej i faktycznie, tak jak piszesz-nie jest ta źle :) A o książce słyszałam od koleżanki i też mam zamiar ją przeczytać :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobrze! To my mamy stresujemy się niepotrzebnie :-).

      Usuń
  19. Będę musiała tą książkę przeczytać, bo również lubię historie pisane przez życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. O książce słyszałam, ale nie miałam jeszcze okazji po nią sięgnąć.
    Ja uważam, że każda mama powinna wrócić wtedy, kiedy czuje, że ten moment będzie idealny dla niej i dla dziecka. Nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak by było idealnie. Niestety czasami życie zmusza nas do podejmowania innych wyborów :-(.

      Usuń
  21. Bardzo jesteście dzielni! A książka super- też czytałam! Pozdrawiam ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tytuł obił mi się kiedyś o uszy ale zupełnie wyleciała mi z głowy ta pozycja literacka. Dobrze, że o niej przypominasz :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!