2015/01/19

Mydło lubi zabawę

Tytułowe słowa śpiewam często z moim synkiem w łazience. Choć Gibonik ma dopiero 16 miesięcy, to wie, że jak ubrudzi rączki - należy je umyć i sam biegnie do umywalki nawołując osobę, która akurat się nim opiekuje.  Takie małe dziecko, a już załapało. Fenomen :-). Niestety niektórym dorosłym jakoś trudno załapać mimo kilkudziesięciu lat na karku :-p. 
Dziś miał być zupełnie inny post - zakupowy, ale wczorajsza podróż do pracy natchnęła mnie na tytułowy temat. Centrum europejskiej stolicy, poranne godziny szczytu, tramwaj na osławiony korporacyjny Mokotów. W tramwaju pełno ludzi, ścisk, jak zwykle przed 8 rano. Przeważnie ludzi młodych, dobrze ubranych, pędzących do swoich szklanych wieżowców. Ale dobrze ubranych nie znaczy czystych, jak się okazuje. Stojąc koło takiego dwudziestokilkuletniego delikwenta, myślałam ostatnio, że wysiądę i poczekam na następny powóz :-P. Chłopak w niewątpliwie modnych ciuchach, nowoczesnej fryzurze i z drogim telefonem w ręku, prał te swoje ubranka chyba z milion lat temu, a włosy widziały wodę przed potopem. Pot i brud oczywiście zlane obficie perfumą, dawały "oszałamiający" efekt :-P. Prawie się udusiłam. Ale to nie koniec wrażeń na jeden dzień - w drodze powrotnej w metrze dostąpiłam wątpliwej przyjemności wąchania kolejnego pozornie zadbanego pana, który się chyba z prysznicem pogniewał. Tym razem zmieniłam wagon, nie dałam rady. I to nie tak, że ja mam jakiś wyjątkowo wrażliwy nos. Owszem, uwielbiam jak coś lub ktoś ładnie pachnie, kocham zapach świeżego prania i wysprzątanego domu, ale przede wszystkim wiem, że brudu i potu żadne perfumy nie ukryją. I o ile w swojej starej pracy z osobami bezdomnymi czy przewlekle chorymi nie spodziewałam się słodkich aromatów, o tyle myślałam, że osoby w eleganckich garniturach czy modnych bucikach przynajmniej nie będą śmierdziały. Zawiodłam się bardzo, a dzisiejsze przytoczone sytuacje  to jakiś standard w ostatnim czasie. 
Nie jestem jakimś pedantycznym czyściochem, bo nie mam na to czasu, ale nawet przy małym dziecku znajduję chwilę, żeby szybko wskoczyć pod prysznic lub umyć włosy. Dopuszczam możliwość, że w domu nie ma perfum, bo człowiek akurat nie ma funduszy, ale mydło, szampon i dezodorant to podstawa. Dobrze, że mój mąż jest bardzo schludnym człowiekiem i nie wiem co to są osławione brudne skarpety na środku pokoju, ale to już zasługa mojej teściowej, że tak go wychowała. Ja też lubię być czysta i pachnąca. Nie mam czasu prasować, to kupuję ciuchy, których nie trzeba prasować, ale 5 minut na prysznic zawsze znajdę. I tego uczę mojego synka. A że nauka nie idzie w las, to już widać, bo protestuje jak tylko kropla czegokolwiek spadnie mu na ubranko - każe się wtedy przebierać :-). Może będzie kiedyś jakaś dziewczyna będzie miała z niego pożytek :-). Pozdrawiam!

zasoby internetu

7 komentarzy:

  1. Wątpliwe zapachy w komunikacji miejskiej wołają o pomstę do nieba:) Ja nie rozumiem jak można rezygnować z codziennej higieny. Zachowanie podstawowych zasad nie jest przecież takie trudne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) To mamy podobnie, ja też czasu (ale też chęci) na prasowanie nie mam, więc jeśli już to robię to w sytuacji kiedy naprawdę muszę, a na co dzień raczej ciuchy, których nie muszę prasować. Natomiast nie wyobrażam sobie nie kąpać się codziennie, nie myć zębów czy nie prać rzeczy! Jednak wiem, że tacy ludzie się zdarzają. Mało tego! Przykład totalnego braku higieny spotkała moja mama u kosmetyczki! Młoda dziewczyna, która uczyła się zawodu robiła jej pedicure nie założyła przy tym rękawiczek, po skończeniu pracy nie umyła rąk i jeszcze zaczęła coś sobie przy buzi tymi rękami robić - może paznokcie obgryzała! Masakra. Pani, która ją uczyła chyba tez jest fleją skoro nie zwracała na to uwagi. Mam oczywiście była w tym "salonie" pierwszy i ostatni raz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobno własnego zapachu (w tym też nieprzyjemnego) się nie czuje ;) Ale tak serio, to ucz synka porządku i dbania o siebie - przyszła synowa będzie Ci wdzięczna, tak jak Ty teraz teściowej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy to się nie przejmują :/
    W piątek jedna baba mnie zapytała czy bezdomnego też bym przyjęła, a jak ją zobaczyłam to od razu pomyślałam, że bezdomna. Ale nie, okazała się wariatką :D Widzę, że mamy trochę wspólnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak! Bylam kiedys swiadkiem jak pewna starsza pani wylala na mlodego chlopaka butelke wody. Wrzasnela wtedy cos w rodzaju umyj sie... Niby przesada, ale za ten smrud nalezalo mu sie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj dobry temat, dobry, jakże znajomy, bo dośc często jedże warszawską komunikacją miejską i jestem zmuszona do wąchania okropnych zapachów. Mamy teraz zimę i wydaje mi się, że z wiosną i o zgrozo latem jest z tym gorzej!!! Mydło w obecnych czasach nie jest towarem deficytowym i drogim, trochę wody i już, naprawdę dziwię się, że to dosyć powszechne zjawisko. Nie ma znaczenia płeć! Bardzo dobrze robisz z wyrabainiem takich nawyków u dziecka, mi się udało i dziś mój syn jest młodym lubiącym dbać o siebie! :)
    Tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!