2015/06/05

Ideał?

Mam kuzynkę Irenkę. Ze względu na dzielącą nas odległość widujemy się ze dwa razy do roku, ale za to jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Irenka ma męża, dwoje dzieci - 3 letniego Krzysia i roczną Zuzię, dom, pracę. Jest uśmiechniętą, wesołą, rozgadaną osóbką. Zawsze pozytywna, nigdy smutna, zmęczona czy zła. Przez długi okres była dla mnie wzorem, no bo taka zawsze optymistyczna, a do tego w domu porządek na błysk, konfitury porobione, pierogi polepione, do tego zero problemów z mężem, dziećmi czy choćby psem. Jej Krzyś jest starszy od mojego Gibonika ponad rok, więc Irenka trochę tworzyła moje wyobrażenia o ciąży, porodzie i macierzyństwie. Ciąża - bułka z masłem, poród - pryszcz, macierzyństwo - nic łatwiejszego. Krzyś - w opowiadaniach Irenki - był idealnym niemowlakiem - zero problemów z karmieniem, zasypianiem czy kupami. I tu zaczęła się moja flustracja. O ile ciążę miałam lekką, o tyle poród już dramatyczny, a Młody od początku dawał nam do wiwatu - kolki,  refluks, problemy z zasypianiem... Kiedy ja marzyłam o gorącej kąpieli czy chociaż o 3 godzinnym nieprzerwanym śnie, Irenka plotła mi przez telefon, ile to już słoików ogórków zrobiła i który to raz w tym miesiącu okna umyła, bo szkoda jej czasu na odpoczynek. A jej Krzyś to cudo po prostu. Nie ukrywam, zaczęła mnie wkurzać, tym bardziej, że na moją informację, że np dziś znowu Młody się budził co godzinę, odpowiadała, że jej dziecko śpi samo w swoim łóżku bite 12 godzin i ona rano już go budzi, bo jej się nudzi. Jezuuuu! Trzymajta mnie! Nie znam drugiej matki, która by budziła swoje roczne dziecko z nudów, a nie delektowała się w tym czasie ciepłą kawą i gazetką!!!! Irenka zaczęła wpędzać mnie w depresje. Ale coś mi zaczęło śmierdzieć. I oto - niedługo potem - przypadkiem, od teściowej Irenki, dowiedziałam się, że Krzyś, którego kuzynka przedstawiała zawsze jako ideał zdrowia, leży właśnie w szpitalu pod kroplówką z kolejnym rota. Kolejnym, bo to już 3 raz w ciągu roku. Dzwonię do Irenki, żeby zapytać o stan Młodego, a ona mi mówi jakby nigdy nic, że Krzyś jest zdrowy (nie wiedziała o mojej rozmowie ze swoją teściową). Zatkało mnie. Potem taki sytuacji było jeszcze dziesiątki np. Irenka opowiada jak to Krzyś kocha Zuzię, a jej teściowa mówiła mi, że nie zostaje sama z tą dwójką, bo tylko spuści Krzysia z oczu, ten natychmiast bije małą. Takich przykładów mogłabym podać jeszcze wiele. Niektóre sytuacje widziałam na własne oczy, pomimo naszych rzadkich i krótkich spotkań. Mój mąż uważa, że Irenka to kłamczucha i generalnie za nią nie przepada, ale on wogóle nie lubi ludzi, którzy robią wokół siebie wiele hałasu. A ja? Ja się zastanawiam - po co ona to robi? Ma ładny dom, dobrą pracę, fajnego męża i super dzieciaki. Po co tak udawać i upiększać rzeczywistość? Nie rozumiem. Macie jakiś pomysł? Bo dla mnie nie jest wstydem, że moje dziecko np miało kolki, bolesne ząbkowanie czy zaparcia. Nie wstydzę się, że w zeszłym roku nie zrobiłam żadnych przetworów, ani tego że okna myję dwa razy do roku. Życie, normalne życie. Czemu miałabym to ukrywać?



57 komentarzy:

  1. Może ktoś je postawił tak wysoko poprzeczkę i ona za wszelką cenę próbuje pokazać, że potrafi do niej doskoczyć, nawet jeśli dzieje się to tylko w jej iluzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no. Ja też okna myję dwa razy w roku. A co gorsze czasem nie gotuje bo mi się nie chce i nie jemy nic;) świat się nie wali.
    Może po porostu jest taką osobą, która chce pokazać się światu jako perfekcjonistka.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja czasem mam wrażenie, że takie osoby mają kompleksy i brzydko mówiąc "lansują się" na dziecko, przechwalając w kółko ile to ich dziecko już potrafi....Sama mam kilka takich znajomych i nie z zazdrości, a z poczucia straty czasu nie spotykamy się :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne... Nie rozumiem jak można tworzyć sobie taki wizerunek tylko na pokaz i dla innych...

    OdpowiedzUsuń
  5. upssss, oby Irena tego nie przeczytala;-))) A tak powaznie to znam przypadek odwrotny -dzwonie do pewnej osoby z mojej rodziny i słysze od kilku lat tylko narzekania. Żadnych pozytywów. Ona ma najgorzej, mąż beznadziejny, dzieci głupie i nie wychowane itd. masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też znam taki przypadek.. Nie wiem co gorsze - takie narzekanie czy wybielanie prawdy.

      Usuń
    2. Dokładnie, też mi się wydaje, że większość jednak za bardzo narzeka.

      Usuń
  6. Może to jej sposób na to żeby nie powiększać problemów. Tak czy inaczej trzymałabym się od niej z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  7. totalnie nie rozumiem po co to...

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze? Nie mam pojęcia po co ludzie takie sceny urządzają, dlaczego kłamią...nie kumam poważnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie rozumiem po co ktoś tak robi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świat jest teraz okropny. :(
    Zapraszam do mnie. :)
    http://evelinololove.blogspot.com/2015/06/sukienka.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektóre matki są dziwne, że na siłę 'ulepszają' swoje dzieci. Jaki w tym jest sens? Sama się zastanawiam. Osobiście nie ukrywam swoich problemów z synem, nie robię z niego ideała. Owszem, lubię chwalić się jego sukcesami, ale tylko wtedy, gdy je faktycznie odniósł. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może to był jej sposób na radzenie sobie z domowymi problemami? Staram się tłumaczyć, ale szczerze mówiąc to sama nie wiem dlaczego. Przecież lepiej chyba też powiedzieć o swoich problemach, wygadać się a może ktoś pomoże. Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziwna kobieta no ale każdy jest jaki jeste, znam osoby które takie bajki opowiadają ze się w głowie nie mieści,. I po cóż to i na cóż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kłamstwo ma krótkie nogi przecież!

      Usuń
  14. Ja wokół miałam same takie. I sądzę, że przez to było mi jeszcze trudniej znieść naszą tragedię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tez mam taka znajoma, tylko dzieci jeszcze nie ma. Najlepiej gotuje i organizuje najlepsze przyjecia z ktorych... reszta gosci wciaz wychodzi przed czasem. Nie wiem z czego to sie bierze, ale mysle sobie ze moze jednak brakuje jej do tego idealu jakim chcialaby byc i przynajmniej w oczach znajomych stara sie nim byc.

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawie każdy Amerykanin zapytany "co słychać?" odpowie, że wszystko jest OK a w rzeczywistości właśnie stracił pracę, żona go rzuciła a dzieci biorą narkotyki...
    Zatracamy naszą własną, słowiańską duszę, staramy się być coraz bardziej obywatelami świata. Jak widać po powyższym przykładzie, niektórzy nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, innej od tej, w której żyli czy nawet byli wychowywani ich rodzice. Kiedyś była instytucja "domu otwartego"; sąsiadka z drugiego piętra przychodziła pożyczyć szklankę cukru a w rzeczywistości chodziło o rozmowę, rozmowę o wszelkich problemach. Były składkowe "domówki", wszyscy świetnie się bawili i doskonale znali, dzięki czemu mogli też sobie wzajemnie pomagać. Nie było telefonów komórkowych i nikt nie dzwonił do znajomego czy może mu złożyć wizytę. Teraz, aby wymienić spaloną żarówkę otwiera komputer by znaleźć w internecie jak to zrobić. Prawdziwe życie zostało zastąpione internetową ułudą. A ludzka rozmowa tete a tete sprowadza się do napisania posta czy mejla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękny komentarz :-).

      Usuń
    2. Wartościowy komentarz... Daje do myślenia. Jest w nim wiele prawdy. Serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Ahahaha jaki genialny mem, super! Co do historii to czasami lepiej się nie starać aż tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. a może w rzeczywistości nie jest tak kolorowo jak się wydaje, może wcale nie ma szczęśliwego małżeństwa, może ma piękny dom ale ma długi itp, nie zawsze takie obrazki pięknej rodzinki są prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zewnątrz wyglądają na szczęśliwych.

      Usuń
  19. Dążymy do perfekcji w każdej dziedzinie.Ociekające tym perfekcjonizmem media nas zalewają i zmuszają do stawania sie ideałem.Może żeby nie być gorszym łatwiej zmyślić czy też ubarwić rzeczywistość? A może kpmpleks wyłazi..? nie wiem co nią kieruje,ale wiem co kieruje moją najbliższą osobą,że wlasnie w ten sam sposob postepuje..Niestety-na zewnątrz jest ZAWSZE cudownie ale wewnątrz wychodzą niedociągnięcia w myśl starej zasady"owiń gówno w papierek"A co kieruje moją najbliższą osobą?(ta co na kolcu lubi posiedzieć;-) a no to,że jak zacznie sie ludziom opowiadać o swoich niedoskonałosciach, to nawet jak one miną,to ludzie będą to pamiętać i przez ten pryzmat Cie kojarzyć..głupi to,co nie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Perfekcjonizm boli... głównie kiedy człowiek nie wyrabia ;) ja tak mam- porównuję się do innych i czuję, że jestem złą żoną i matką.

    OdpowiedzUsuń
  21. Może to wynik skrywanych kompleksów, tymi kłamstewkami podnosi sobie poczucie własnej wartości, możliwe, że zupełnie nieświadomie to robi lub machinalnie. Jeżeli sobie i rodzinie (najbliższej) nie szkodzi to jest ok, bo tak jest jej dobrze żyć w słodkiej ułudzie, gorzej jak wychodzi to dalej. Zastanawiam się, jak ta osoba czuje się w momencie zdemaskowania.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. zupełnie niepotrzebnie robimy z siebie perfekcjonistów.nie na tym polega życie. szczególnie jak mamy dzieci..po prostu sie nie da a do frustracji i załamania jeden krok.i po co nam to drogie mamy? wejdźcie dziś w role swojego dziecka.spójrzcie na świat jego oczami.. spójrz teraz na siebie jako mamę-czy będąc swoim dzieckiem CHCIAŁABYŚ MIEĆ TAKĄ MAMĘ JAKĄ JESTEŚ TY SAMA?? rachunek sumenia-ja zrobiłam i sie troche przestraszyłam.Nie chciałabym mieć takiej mamy która ciągle jest zmeczona i wściekła chodzi,bo czegoś nie zrobiła...chciałabym mamę,która spędza ze mną czas i ciągle sie uśmiecha. czy ktoś mnie zrozumiał czy za pokrętnie napisałam?co o tym myślivie? zrobiliście sobie taki rachunek sumienia?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem za tym, żeby po prostu żyć. Niedoskonale, ale szczęśliwie. Jakoś nie wierzę w radosny perfekcjonizm:)

    OdpowiedzUsuń
  24. yyyy zatkało mnie, tak szczerze mnie zatkało. Widać Irenka tworzy swój własny świat w który bardzo chce wierzyć (swoją drogą, Irenki chyba tak mają, też znam taką jedną). Ja tam wolę być niedoskonała i jak napisała blogerka wyżej - po prostu żyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. O cholera... tak na marginesie, to ja drugie dziecko też chciałabym, aby była córeczka Zuzia, choć Krzyś chciałby brata! Obym tylko nie sfiksowała tak jak Twoja kuzynka
    Też znam takie typy co to mają idealne życie, idealne dzieci, mężów itd... czasami po prostu taki charakter, nic nie poradzisz. Lubią się chwalić i ukrywają gdy coś odbiega od ich wyobrażenia idealnego życia. Chyba bym tak nie umiała. U mnie czasami jak się wejdzie do chaty to jakby tornado przeszło... Krzysiu potrafi na rozwalać zabawki, a mi się czasami nie chce pochować ciuchów z prania od razu do szafy i leżą 2 kupki na fotelu.. Czasami wolę wyjść od razu po pracy na spacer z małym i skorzystać z pogody niż kisić się i sprzątać. Okna tez 2 razy w roku myję na święta, a właściwie to myjemy, bo mąż pomaga. Nie mam idealnego dziecka, domu, życia, ale jestem szczęśliwa w tym co mam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. To faktycznie frustrujące. Ideałów nie ma. Ja wolę odpuścić sprzątanie mieszkania na błysk i posiedzieć z dziećmi, pobawić się. Wychodzę z założenia, że dzieci najważniejsze. A jak chcę mieć posprzątane lub ugotować jakieś wyjątkowo wykwintne dane to albo muszę wszystko robić dziesięć razy szybciej, albo zarwać noc. Inaczej się nie da.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkie chyba mamy takie znajome i sasiadki. U nas blok jest pelny dzieciakow w podobnym wieku 0-2latka i wszystkie co do jednego przesypiaja od pierwszych dni cale noce tylko nie nasz Adaśko. Ciekawe to prawda? Pozdrow Irenke!

    OdpowiedzUsuń
  28. Przykra historia i żal Ireny. Ciekawe dlaczego tak robi? Pewnie wynika to z jakiś skrywanych problemów psychologiczno-psychicznych. Uważam, że powinna iść do jakiegoś specjalisty... Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Trafiłam do Ciebie przez przypadek ale coś czuję, że stanę się stałą czytelniczką. Niestety znane nam mamy często wpędzają nas w kompleksy. Ja jako młoda mama też tego doświadczyłam. Chyba nie ma na to złotego środka - może tylko nie przejmować się - ale ja tak nie potrafię.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. nie bardzo rozumiem takowe zachowanie, ale ludzie są dziwni i nie zawsze jesteśmy w stanie ich zrozumieć. A okna myję nawet 4 razy w roku:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  31. Gdybym ja miała w swoim pobliżu taką Irenkę, to wylądowałabym w wariatkowie przez chaos, w jakim się znajduję :P

    OdpowiedzUsuń
  32. O Boże, nie znoszę takich ludzi. "Jestem najlepszą mamą, najlepszą gospodynią, najwspanialszą żoną pod słońcem, mam idealne dzieci, doskonałego męża, który zarabia miliony, mój pies potrafi tańczyć na linie a kanarek ćwierkał hymn Polski na Mundialu..." Żenada.

    OdpowiedzUsuń
  33. Znam kilku takich ludzi i też się czasem nad tym zastanawiam..

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten demot pod spodem świetnie kończy twój wywód- bo nie jesteś perfekcyjną Panią domu ! I Bogu dzięki :D !

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!