2015/08/06

Wypadki w domu - oparzenie u małego dziecka

Każdy, kto ma lub miał małe dzieci wie, że dziecka nie da się upilnować  24 godziny na dobę, choćby bardzo się chciało. Zawsze - kiedy na chwilę człowiek odwróci głowę, wtedy zdarza się nieszczęście. I w dodatku najczęściej dzieje się to w domu czyli teoretycznie miejscu, gdzie wszystko jest znajome i przewidywalne, gdzie nie powinno się zdarzyć nic złego.

Ze statystyk wynika, że 40 proc. wszystkich wypadków z udziałem dzieci następuje w domu.

Mając w domu malucha musimy pamiętać, że dziecko poszukuje, poznaje,  otwiera szafki, odsuwa szuflady, chce się dowiedzieć co siedzi w kontakcie. Musimy jako opiekunowie uruchomić wyobraźnię i niestety przewidzieć niebezpieczne sytuacje.
W grupie najwyższego ryzyka są dzieci poniżej 4 roku życia. Ze statystyk wynika, że najbardziej niebezpieczne są w domu schody, okna i szuflady z niebezpiecznymi przedmiotami typu noże. Najwięcej wypadków ma miejsce w salonie, ale najpoważniejsze zdarzają się w kuchni i na schodach.
Brzmi to strasznie, więc warto, żeby zastanowić się, jak przygotować dom czy mieszkanie, by było dla dziecka przyjazne i bezpieczne.
Oprócz tego ważne jest aby wiedzieć - w jaki sposób pomóc maluchowi w razie wypadku.

Oparzenia należą do jednych z najczęstszych i najbardziej nieprzyjemnych wypadków domowych z udziałem dzieci. Dzieci są szczególnie wrażliwe na ból, a dla ich delikatnej skóry wystarczy kilkanaście minut, żeby woda o temperaturze 45 stopni Celsjusza spowodowała oparzenie I stopnia.
Dziecko może oparzyć się np. promieniami słonecznymi, ogniem, gorącą kuchenką, czajnikiem elektrycznym, gorącą żarówką albo np. gorącymi płynami lub parą, dlatego należy bardzo ostrożnie i z wyobraźnią posługiwać się sprzętami lub przedmiotami, które mogą stanowić zagrożenie oparzeniem dla dziecka
Objawy oparzenia to czerwona skóra, pojawiają się pęcherze.
Co wtedy robić?: Najważniejsze - odizolować dziecko od źródła zagrożenia.
Potem - nie panikować.  Łatwiej wtedy ocenić sytuację, poza tym nie stresujemy w ten sposób dodatkowo maluszka, który i tak jest mocno zdenerwowany.
Po drugie, należy dokładniej obejrzeć dziecko i w między czasie uspokajać go. Sprawdzić, gdzie się oparzyło.
Po trzecie szybko schłodzić (zimną, ale nie lodowatą wodą) obszar ciała dotkniętego poparzeniem przez ok 5-15 min; nie należy oblewać powierzchni całego ciała dziecka od razu, ponieważ różnica temperatur może prowadzić do powstania szoku termicznego. Jeśli powierzchownemu oparzeniu uległa większa powierzchnia ciała dziecka, można przykryć rany zmoczonymi w chłodnej wodzie ręcznikami.
Po czwarte po schłodzeniu ciała należy delikatnie ściągnąć odzież. Jeżeli ubranie jest przyklejone do skóry, nie można odrywać go gwałtownie, ponieważ może odejść ze skórą. Należy wówczas rozciąć odzież nożyczkami (najlepiej użyć nożyczek z okrągłym zakończeniem)  i pozostawić ją w miejscu, gdzie materiał przyległ do ciała
Po piąte - należy zapewnić dziecku spokój, a przede wszystkim opanować swoje negatywne emocje, aby nie udzielały się maluchowi.
Przy lekkich oparzeniach zastosować okład/kompres, po czym założyć dziecku opatrunek.
Po szóste, cały czas należy obserwować dziecko.
Po siódme - przy cięższych lub bardziej rozległych oparzeniach, należy wezwać pogotowie.
Po każdym urazie najważniejsze jest, by opiekun zachował „zimną krew” i wewnętrzny spokój. W panice popełniamy więcej błędów.

dzieci.pl

Chyba w życiu każdego rodzica miała miejsce choć jedna taka  historia, o której trudno zapomnieć, szczególnie gdy jej bohaterem było jego małe dziecko. Wiem to z własnego doświadczenia, bo do dzisiaj wspominam wypadek z udziałem mojego Gibonika. Mąż postawił na stole kubek z dopiero co zalaną wrzątkiem gorącą herbatą. Kubek postawił na środku stołu, ukryty za krzesłami, a Młody nigdy się nie interesował takimi gadżetami. Aż do tego feralnego dnia kiedy przez otwór w oparciu krzesła chwycił kolorowy kubeczek za ucho i wylał jego zawartość na siebie. Trwało to ułamki sekund, podczas których dosłownie osiwiałam. Na szczęście większość płynu przyjęło na siebie oparcie krzesła, chroniąc twarz mojego dziecka. Niemniej ręce były poparzone. Tylko nasza trzeźwość umysłu uratował sytuację. Błyskawicznie schłodziliśmy poparzone miejsca i mimo ogromnego płaczu i lamentów malca- dochodzących nawet do wymiotów - schładzaliśmy skórę bardzo długo - prawie godzinę. Na szczęście - udało się - Młody oprócz traumy - nie ma żadnych widocznych śladów. A my najedliśmy się strachu, mąż wyrzutów sumienia i oboje teraz patrzymy w domu na wszystkie potencjalne zagrożenia dla Gibonik bardzo podejrzliwie. To, że dziecko czegoś do tej pory nigdy nie robiło, wcale nie znaczy że nie znacznie tego robić np. od dziś. Trzeba mieć zdolność przewidywania negatywnych możliwości.


Warto zabezpieczyć dom przed wystąpieniem przykrego wypadku poprzez, np:
•zastosowanie osłony płyty kuchennej
•ograniczenie dostępu dziecka do kuchenki, czajnika elektrycznego, gorących garnków, czy potraw, szklanek czy kubków z gorącą kawą i herbata,
•zabezpieczenie elektryczności: kabli, kontaktów, gniazdek (zaślepki)
•nie używanie obrusów, serwetek, ponieważ dziecko może ściągnąć na siebie postawione na nich gorące płyny.


Podsumowując - są 4stopnie oparzeń:
•I stopień- ból, obrzęk, zaczerwienienie skóry
•II stopień- ból, obrzęk, zaczerwienienie skóry, z możliwością pojawienia się pojedynczych pęcherzy, niewielkie uszkodzenie skóry
•III stopień- ból, znaczne, głębokie uszkodzenie skóry
•IV stopień- martwica tkanki, powstała na skutek przegrzania lub spalenia

W przypadku  oparzeń I i II stopnia (jeżeli nie są to oparzenia rozległe) możemy udzielić dziecku pomocy sami. Jeżeli doszło do oparzenia III i IV stopnia, powinniśmy wezwać pogotowie. Pogotowie wzywamy także, kiedy poparzenia zajmują ponad 5 % powierzchni ciała dziecka.



Znalezione w Internecie sposoby na walkę z oparzeniami:
Przede wszystkim: chłodzić, chłodzić i jeszcze raz chłodzić.
Poza tym domowe sposoby leczenia lekkich oparzeń:
•okład na poparzoną skórę z: plasterków ogórka, plasterków pomidora, z soku z cytryny (przez pierwszą godzinę po oparzeniu)
•okład z twarogu- nie nakładamy twarogu bezpośrednio na skórę, ale na bawełnianą ściereczkę
•okład z olejku z dziurawca (najlepiej mieć go w domowej apteczce); można używać go również pod opatrunek
•kompres z płynu Combudoron, firmy Weleda, lub okład z żelu Combudoron, firmy Weleda (na zamówienie, w aptece)


Nie poleca się w żadnym wypadku:
•posypywania ran mąką
•smarowania tłuszczem, np. masłem lub olejem
•smarowania pastą do zębów.

A Wy w jaki sposób chronicie swój Maluszki przed takimi wypadkami?

22 komentarze:

  1. Oparzenia mnie przerażają. Zawsze pilnuję żeby Filip nie podchodził do szafek gdzie stoi coś gorącego, trzymam go z dala od gazu i sprzętów wytwarzających ciepło. Niestety tak jak mówisz- czasami wystarczą sekundy i nieszczęście gotowe. Bardzo przydatne informacje w poście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie od oparzeń bardziej przerażają wspinaczki mojego dziecka. Ostatnio o był blisko wypadnięcia z balkonu bo się wspiął na leżak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję :(
    Kiedyś sobie sparzyłam palce parą wodną, masakra... Na szczęście w aptece można kupić dobre maści na poparzenia, żeby nie została blizna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, w domu bywa niebezpiecznie i niestety nie zawsze mamy na to wpływ. A pomysłów dzieci nie sposób przewidzieć. Żeby było śmieszniej mój nadpobudliwy syn robiąc milion karkołomnych rzeczy całe dzieciństwo przeżył bezwypadkowo, za to bardzo rozsądna i zrównoważona córka zaliczyła wybicie zęba i pęknięcie przegrody nosa. I bądź tu mądra Matko Polko:))

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze z uwagą czytam takie posty, bo choć wiele z tych informacji już zakodowalam, to wiem, że tego typu wiedzy nigdy za dużo. Pilnuję córki jak tylko mogę, ale kiedy widzę jej możliwości jestem przerażona... Każdy, kto ma dzieci, wie, o czym mowa,

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziecko to dziecko i trzeba mieć do niego bardzo ograniczone zaufanie. Od początku stawiałam wszystkie gorące rzeczy z dala od zasięgu małych rączek (i robię to nadal - Oli ma 3lata). Piekarnik mamy na szczęście taki, który się nie nagrzewa ale tłumaczę, że nie wolno (żeby z kolei u kogoś nie tknął), płyta indukcyjna to wielkie ryzyko - tłumaczyłam i tłumaczyłam i młody jej nie rusza

    OdpowiedzUsuń
  7. Póki co Młoda dotknęła tylko palcem gorącego żelazka. Ile zabezpieczeń by w domu nie było dziecko wejdzie tam gdzie nikt nie pomyślałby, że może sobie zrobić krzywdę. Jedno gniazdko zabezpieczyłam tak, że do tej pory nikt nie może wyjąć zaślepki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja byłam takim szczęśliwym dzieckiem, którego jedynym oparzeniem był koniuszek palca po kontakcie z żelazkiem :) Na szczęście nigdy nic na siebie nie wylałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. raju, naprawdę ktoś posypuje oparzenia mąką? ałć

    OdpowiedzUsuń
  10. Przy dziecko trzeba mieć oczy dookoła głowy. Szczególnie, gdy zacznie chodzić. Mam nadzieję, że w przyszłości nie będę musiała korzystać z tych rad... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nasz jest taki niegrzeczny ze non stop trzeba patrzec co robi, zapraszam na rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2015/07/rozdanie-wygraj-bronzer-i-pedzel-vita.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry, przydatny post, znam przypadki niesamowitych oparzeń, gdzie przykładowo babcia sadzała dość często dziecko na blacie tuż przy płycie kuchennej, gdzie w garnku wrzała woda i doszło do paskudnego poparzenia całej ręki dziecka, ma wielką bliznę na całej rączce, czasami nosi specjalne rękawy. Nie wiem czy to nauczyło czegoś ta panią, bo kiedyś przyszedł maluch z drugą rączką poparzoną, co prawda dużo lżej, ale jednak (babcia czasami opiekuje się nim). To jeden z przypadków :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet u dorosłej osoby oparzenie jest bardzo stresujące, a co dopiero jak się dziecko poparzy. Dobrze jest takie porady poczytać na wszelki wypadek, żeby potem móc automatycznie zareagować od razu.

    OdpowiedzUsuń
  14. My za to ostatnio borykamy się z obtarciem palca u stopy. :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo przydatny wpis. Ja zrezygnowałam ze wszystkich serwet i obrusów. Do tego w apteczce mam Panthenol na oparzenia, tak na wszelki wypadek. Staram się uważać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałam Ci podziękować za to, że jesteś i do mnie zaglądasz. Nawet jeśli ja nie zostawiam śladu, ze byłam,Ty zawsze zostawisz pod moim postem dobre słowo. To też mnie motywuje. Buziaków sto!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałam Ci podziękować za to, że jesteś i do mnie zaglądasz. Nawet jeśli ja nie zostawiam śladu, ze byłam,Ty zawsze zostawisz pod moim postem dobre słowo. To też mnie motywuje. Buziaków sto!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. My póki co (mam nadzieję, że tak zostanie) poważniejszych oparzeń nie mamy na koncie. Junior raz tylko dotknął paluszkiem gorącego garnka i był bąbelek niestety. Ale za to mieliśmy już szyty łuk brwiowy - efekt skakania po tapczanie. Wtedy, kiedy byliśmy na pogotowiu, przywieźli właśnie mała dziewczynkę, która się zlała cała gorącą herbatą. Straszne to było...

    OdpowiedzUsuń
  19. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy ile niebezpieczeństw czeka w domu...

    Ja jako małe dziecko poparzyłam sobie dotkliwie obie ręce, mama była przy mnie, do dzisiaj mam blizny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż mnie ciarki przeszły jak pomyślałam jak musiał Maluch cierpieć. Sama całkiem niedawno wylałam na siebie kubek (a raczej on wylał się na mnie) gorącej kawy. Co prawda nie był to już wrzątek, ale ból mimo wszystko był. Dobrze wiedzieć jak zachować się w takich sytuacjach, choć mam nadzieję, ze w przypadku Krzysia uda nam się z nich nie korzystać. Póki co nie mieliśmy problemu z gorącymi rzeczami itd.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!