2015/10/12

Czy małe dzieci widzą duchy?


Wiem, pewnie niektórzy z Was pukną się w czoło widząc tytuł tego posta. I wcale się nie będę dziwić. Ja też jestem twardo stąpająco po ziemi realistką, taką która przede wszystkim wierzy w siłę rozumu.  Ale … trudno przeczyć sytuacjom, które się rzeczywiście dzieją w naszym życiu. sama nigdy żadnego doświadczenia z duchami czy jakimkolwiek ich odpowiednikiem nie miałam. W mojej obecności umierały różne osoby - pracowałam bowiem w Domu Pomocy Społecznej – gdzie  w pewnych sezonach śmierć była codziennością, na moich rękach w drodze do szpitala zmarła ukochana babcia, jednak nigdy nie wyczuwałam żadnych form kontaktu ze światem niematerialnym. Nie bałam się i nie boję się  zmarłych, bardzo lubię (jeśli można w ogóle tak powiedzieć) cmentarze i często odwiedzam na nich moje ukochane babcie, także późnym wieczorem.  Jednak, to że akurat ja niczego nie doświadczyłam, nie oznacza przecież, że czegoś nie ma. W kosmosie też nie byłam, a jednak opowiadam swojemu dziecku, że ziemia jest okrągła. No właśnie – i tak dotknęłam tematu dziecka …

 Mój synek od około roku wskazywał od czasu do czasu na sufit lub ściany i pokazywał, że tam coś widzi. Bagatelizowaliśmy sprawę, tłumacząc, że to pewnie jakieś cienie albo gra świateł. Jednak teraz Gibonik oprócz pokazywania jeszcze mówi i twierdzi, że widzi „Pana”. Pan ma wąsy, brodę i nazywa się Jurek. Zbiegiem okoliczności Pan pojawia się jak przyjeżdża do nas babcia Gibonika i razem z nią opuszcza dom. Jak to wygląda w praktyce? Otóż od poniedziałku do piątku moim synkiem opiekuje się babcia, która w te dni z nami mieszka i to wtedy Gibonik mówi o „Panu". W weekendy, gdy zostajemy sami – dziecko nic dziwnego nie widzi. W ostatni weekend synek powiedział do mnie tak: „U babci w pokoju jest Pan”. No to poszliśmy tam i pytam synka „Gdzie ten Pan jest – pokaż mamie”, a on na to „Babcia zabrała Pana do Warszawy”. I wiecie co – tak  stwierdziliśmy, że te historie zaczęły się od czasu pojawienia się u nas babci. Dodam też, że nigdy w domu nie używaliśmy imienia Jurek, nie ma go tez w żadnych książeczkach ani bajkach, z którymi dziecko ma kontakt, więc Gibonik nie słyszał wcześniej tego imienia. Natomiast babcia dobrze znała taką osobę, która już nie żyje. 
 Słyszałam dawno, dawno temu, że małe dzieci, psy i koty widzą duchy, ale nigdy mnie to jakoś specjalnie nie interesowało. Teraz też dopuszczam możliwość, że to może być wybujała wyobraźnia mojego dziecka. Na wszelki jednak wypadek (bo ja z tych zapobiegliwych jestem) zakupiłam białą szałwię. Mam zamiar zapalić ją w domu, gdyż podobno wypędza złą energię, jeśli takowa istnieje. Kosztowało  mnie to 15 zł, wiec żaden wydatek, a moja matczyna głowa będzie spokojniejsza. Gusła, nie gusła… wierzyć, nie wierzyć… ja na razie wstrzymuje się z jednoznaczną opinią, bo wbrew mojemu logicznemu myśleniu, wierzę swojemu dziecku, które zawsze ze szczegółami opowiada prawdę – co robiło w domu, na spacerku czy przedszkolu. Na pocieszenie jak na razie żadne sprzęty po domu nie latają  i oby tak zostało . Może to opiekuńczy duszek. Pozdrawiam.

Słyszałyście kiedyś takie historie?

28 komentarzy:

  1. aż mnie ciarki przeszły... w moim LO w czasie wojny w miejscu stołówki było prosektorium i podobno wnuczka woźnego widziała duchy, co ustało jak przy okazji budowy sali gimnastycznej znaleziono jakieś szczątki.... brrr...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wśród nas rozpowszechniony jest wielki sceptycyzm w temacie "duchów", wiary w życie pozagrobowe czy istnienie innych cywilizacji. Jednak większość sceptyków nigdy nie zadało sobie trudu zgłębienia tematu, swoje sądy opierając jedynie na własnym przekonaniu.
    A jednak ludzie wierzą w swojego boga, którego nigdy nie widzieli a jego istnienie oparte jest na przekazach sprzed tysięcy lat. Jak więc współcześnie można przekonać do istnienia "duchów"? W świecie istnieje wiele grup i ośrodków badawczych, zajmujących się tą tematyką od strony naukowej. Co jakiś czas publikowane są filmy z "duchem" w tle lub nagrania dźwiękowe, których nie słychać normalnym uchem ludzkim.
    Dla mnie jednak najbardziej przekonywującym dowodem na istnienie "duchów" jest to, że zaraz po śmierci człowiek waży o uncję mniej. Było to wielokrotnie badane i potwierdzane. Można zatem wysnuć wniosek, że te 31g, które ulatuje z człowieka to jakaś energia, której nie można przechwycić, a która czasem ujawnia się podczas tzw zjawisk paranormalnych. Takie zjawiska najczęściej obserwują ludzie szczególnie obdarzeni przez naturę w ponad zmysły, czyli tzw media (nie mylić z prasą, radiem i telewizją:)).
    Twój synek zapewne został tak obdarzony, bo i dzieci poprzez swoją szczerość i otwartość mogę "widzieć" więcej. Myślę, że kontakt Gibonka z innym, doświadczonym medium, mógłby pomóc Wam w zrozumieniu tematu.

    OdpowiedzUsuń
  3. lol.. włosy mi dęba stanęły.. ale ja to wierzę w takie historie.. ba... sama byłam świadkiem jednej

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja raczej w takie rzeczy nie wierzę, ale w podobnej sytuacji jak Twoja też bym na wszelki wypadek coś takiego kupiła :) Podobno małe dzieci i zwierzęta widzą więcej, na ile w tym jest prawdy nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się wydaje, że po śmierci odwiedził mnie dziadek.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w rodzinie było sporo takich sytuacji. Kilka z moim udziałem. Pierwsza miała miejsce jak szłam do szkoły. To była 1 czy 2 klasa podstawówki. Byłam sama, a sąsiadowi uciekły dwa bardzo groźne psy. Nikogo wokół, puste pole. Już myślałam, że mnie rozszarpią. Za chwilę poczułam dłoń na ramieniu, a psy uciekły z piskiem. Nikogo za mną nie było, a ja poczułam obecność dziadka. Nie żył od kilku lat. Ostatnia taka historia przytrafiła mi się w liceum. Byłam w domu sama, bo babcię w nocy zabrało pogotowie, a mama pojechała z nią. Byłam w kuchni z której widziałam pokój babci. Stałam zamyślona, nieruchoma i zapatrzona w jej łóżko. Zastanawiałam się czy wróci ze szpitala. Nagle spadł karnisz nad oknem obok jej łóżka. Nic nie było poluzowane. Nikt też nie stąpnął, żeby były jakieś wibracje. Od razu zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, żeby przekazała babci, że zmarł jej ktoś bliski i chciał się pożegnać. Spojrzałam na zegarek i zapamiętałam godzinę. Następnego dnia okazało się, że o tej godzinie zmarł wieloletni przyjaciel babci. Takich historii mam wiele. Myślę, że to kwestia otwartości umysłu. Mnie w takiej otwartości wychowano, to może i też widzę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy nie wierzyłam do czasu. W lipcu tragicznie zmarł brat mojego męża, pierwszej nocy ktoś głaskał mnie po głowie (wszyscy mi mówili - śniło ci się) drugiej nocy przebudziłam się i usłyszałam jak mój syn z kimś rozmawia, pobiegłam do pokoju - Alan siedział po turecku na łóżku, uśmiechnięty i zaczął mi opowiadać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiało grozą ;) ale osobiście...już kilka razy mi się zdarzyło przeżyć coś podobnego

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam. Ja podobno widziałam babcię, ale nie pamiętam tego - inna kwestia, że miałam wtedy może 3 czy 4 lata. Mój brat nic nie widział, ale kiedyś mieszkała koło nas sąsiadka, która bardzo chciała mieć syna, ale urodziły się same córki. Wiem, ze zazdrościła mojej mamie syna. O dziwo za każdym razem gdy mijała moją mamę z wózkiem mój brat zaczynał potwornie płakać. Jedna z babć stwierdziła, ze sąsiadka ma "złe oko" i zawiązała mojemu bratu czerwoną wstążeczkę na wózku - od tamtej pory na widok sąsiadki bart więcej nie płakał...i też sama nie wiem czy wierzyć w to czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem osobą wierzącą a jak wiadomo wiara chrześcijańska opiera się na tym ze śmierć to nie koniec. Stąd też traktuję takie historie poważnie, jednak przyprawiają mnie one o ciarki (niestety nie należę do zbyt odwaznych) i na codzień nie myślę o tego typu zdarzeniach. Wiele jest na tym świecie rzeczy tajemniczych i nieodgadnionych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam, że dzieci widzą duchy...sama tego nie doświadczyłam ale wierzę, że się pojawiają.

    OdpowiedzUsuń
  12. hmmm...kurcze tytuł rzeczywiście nieciekawy, ale po przeczytaniu postu...to sama nie wiem, dziwna historia.
    u mnie starsza córka swego czasu wymuyśliła sobie przyjaciela, potem przyjaciółke, ale ona wiedziała, że to tak na niby...

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawe, kto wie... coś w tym na pewno jest :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś w tym jest, nigdy się nad tym nie zastanawiałam;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem skłonna wierzyć w takie historie :) Jeśli chodzi o wyczuwanie przez zwierzęta... Kilka lat temu mój pies nagle wyskoczył na korytarz, zaczął się jeżyć i szczekać. Było to dość późnym wieczorem, wszyscy się z lekka zdenerwowali, ale nikogo obcego na podwórku nie było. Następnego dnia, moja mama dostała wiadomość, że zmarła jej najlepsza przyjaciółka, właśnie w tym samym czasie, gdy pies ewidentnie czegoś się mocno wystraszył... Można założyć, że to był przypadek, ale można chyba też stwierdzić, że to były takie ostatnie odwiedziny bardzo bliskiej osoby (ja, przyznaję, że jednak skłaniam się ku tej drugiej opcji).

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmm... ciekawa sprawa... Sama nigdy nie byłam świadkiem podobnej historii ale nie mogę powiedzieć, że takowych nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  17. O psach słyszałam, oglądałam nawet jakiś program, który to potwierdzał. Ale czy wierzę? Nie, chyba nie. ;)
    Obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cute drawings :)
    BLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/2015/10/one-last-time.html
    Maria V.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem ja osobiście nie spotkałam się z taka sytuacją :) Słyszałam tylko kiedyś że gdy małe dzieci się uśmiechają do sufitu to widzą aniołki, ale czy to prawda?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A się przestraszyłam, boję się takich rzeczy, choć też nigdy nic podobnego mnie nie spotkało. Ale słyszałam podobne historie, nawet od znajomych...

    OdpowiedzUsuń
  21. Są wszak rzeczy na Ziemi i niebie , o których nie śniło się filozofom. A dzieci bywają mądrzejsze...

    OdpowiedzUsuń
  22. już wcześniej gdzieś o tym słyszałam ale sama nie wiem brrrr

    OdpowiedzUsuń
  23. aż dreszcze mnie przeszły, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. o kurczę,,,mój synek nigdy tak nie miał,chociaż czasem mówił,że boi się np pójść w nocy do łazienki po niby jakiś potwór..i jakiś czas temu,dzień przed pójściem do przedszkola szykowałam mu ubranka i kładłam na oparciu kanapy,po jakimś czasie nie pozwalał tak robić,bo tam były duchy czy jakieś potwory,,na szczęście już mu przeszło.. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Aż mnie ciarki przeszły. Trudno w takie rzeczy uwierzyć, a jednak napawa mnie to strachem. Mój mąż twierdzi, że jak był mały i zmarł Jego dziadek to w nocy go widział. Pamięta to do dziś, miał kilka lat.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!