2015/11/27

Warto czytać dzieciom ?

Przyznaję bez bicia – jestem niepoprawną miłośniczką słowa drukowanego. Tak - kocham książki i każdą wolną chwilę poświęcam na czytanie, czasem kosztem snu. Literaturę pochłaniam w ilościach hurtowych :-). I od zawsze marzyłam o tym, żeby moje dziecko również pałało takim uczuciem do książek. I zgadza się - od początku podtykałam Gibonikowi jakieś kolorowe książeczki pod nos  – oczywiście dostosowane do jego wieku. Najpierw były to grube, foliowe, wytrzymałe  książeczki z mała ilością wierszowanego, ciekawego tekstu i dużymi obrazkami (takie książeczki odporne na szarpanie i gryzienie). Potem przyszła pora na sztywne, grube, tekturowe książeczki - często z elementem dotykowym np. futerkiem tygryska lub przyciskami dźwiękowymi np. ze szczekaniem psa czy miauczeniem kota. Natomiast teraz jako że mam w domu już ponad dwulatka – w ruch poszły książki tradycyjnie wydane, za to najczęściej pięknie i bogato ilustrowane.
U nas było względnie łatwo, bo Gibonik od początku bardzo interesował się swoimi  książeczkami. Sam je często przeglądał lub przynosił nam żeby mu czytać, a był jeszcze grubo poniżej roczku. Gołym okiem widać było, że nasze głośne czytanie sprawia mu przyjemność.
Obecnie dosłownie nie ma dnia, żeby ktoś z domowników mu nie czytał. Jest to już u nas rytuałem przed snem, ale i w ciągu dnia zdarza się, że synek przychodzi z książeczką i prosi o czytanie. Pani  w przedszkolu była w „szoku”, gdy Gibonik wśród tony nowych dla niego zabawek, złapał za książeczkę i podszedł do mnie z prośbą, żebym mu poczytała. Podobno nie zdarza się to często :-).

A dlaczego czytam swojemu dziecku?
Przede wszystkim uważam, że każdy czas poświęcony TYLKO dziecku nie jest czasem straconym - to inwestycja w jego przyszłość. Wspólne głośne czytanie daje nam możliwość prawdziwego pobycia razem, tworzy taki szczególny rodzaj intymności, nasz bajkowy świat.
Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o wpływie czytania na rozwój emocjonalny, intelektualny i społeczny dziecka (oj – jak to mądrze brzmi :-P), na ćwiczenie przez niego skupiania uwagi, wyciszanie. Czytanie pozwala wzbogacić słownictwo, bo przecież język literatury jest dużo bogatszy od naszego codziennego, potocznego. Mój synek np. zamiast pytać standardowo „Co to mamo?”,  pyta „Cóż to mamo”? budząc powszechne zdziwienie. Literatura pobudza też wyobraźnię i pomysłowość malucha.
Czytanie książek jest moim zdaniem najłatwiejszym sposobem na budowanie więzi ze swoim smykiem.
Ponadto dziecko w książkowym świecie może spotkać się z sytuacjami, których boi się w realnym życiu i „oswoić” – tak np. u nas było z wizytą u fryzjera czy dentysty. Oprócz tego w bajkach zazwyczaj dobro wygrywa ze złem, a ktoś mały i słaby, ale za to dzielny zwycięża dużego i silnego. To daje dziecku wiary we własne możliwości, pozwala pozbyć się lęku.
Jednak książka powinna być dostosowana do wieku dziecka, nie powinna go „przerastać”. Książkowe historie stanowią podstawę do dalszych, czasem trudnych rozmów np. o pojawieniu się rodzeństwa, czy już później chorobie, śmierci czy przemijaniu. Książki są dla dzieci  nieocenionym źródłem wiedzy o świecie. Czytając je maluch poznaje i utrwala nazwy przedmiotów, zwierząt, kolorów itp. Dowiaduje się z nich jak wyglądają i jak działają różne rzeczy, jak żyją inni ludzie, jak powstają przedmioty. Jest to jakaś alternatywa dla wszechobecnej telewizji czy Internetu.
W mądrych źródłach doczytałam się również, że z naukowego punktu widzenia głośne czytanie dziecku pobudza i stymuluje pracę jego mózgu. Podobno pozytywnie wpływa na naukę mówienia, ale tego nie wiem dokładnie, bo Gibonik zaczął mówić wcześnie i od razu dużo, a do tego bardzo szybko pełnymi zdaniami (to podobno po mamusi ;-).
Psychologowie twierdzą również, że dzieci którym się poświęca czas czytając, mają większe poczucie bezpieczeństwa, ale moim zdaniem nie dotyczy to tylko czytania, ale generalnie czasu poświęconego dziecku.  
Czytanie książek ma jedną wielką zaletę – można robić to wszędzie: w domu, w samochodzie, na spacerze, w „gościach”. Nic nas praktycznie nie ogranicza. Zachęcam Was – czytajcie proszę swoim dzieciom, niech prowadzone analizy zaczną wykazywać więcej niż pół książki przeczytanej przez statystycznego Polaka :-).
I pamiętajcie proszę – to do nas rodziców należy wybór czy umożliwimy naszym dzieciom spotkanie z literaturą.
Pozdrawiam.
A czy Wy czytacie swoim maluchom?

42 komentarze:

  1. Ja od małego czytam Mai, ale im starsza jest, tym bardziej jest cwana i wyrywa mi książeczki z rąk. Na razie jesteśmy na etapie świecących i grających zabawek, ku mojej rozpaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Gibonik też miał taki etap, ale szybko mu przeszło :-). Może tak będzie i u Was.

      Usuń
  2. Ja mojemu synkowi zaczęłam czytać już w ciąży i mimo, że teraz nie wykazuję dużego zainteresowania podczas czytania ( ma dopiero 3 miesiące) to czytam mu systematycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno to było, ale czytałam, czytałam dzieciom książki, i teraz jak będzie okazja będę to robić dla mojej Wnusi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i czytam,teraz staram się robić to częściej,a wszystko przez to że mój 6 latek poszedł do szkoły. Ogólnie zawsze lubił książki,tylko to teraz muszę go namówić żeby chciał zacząć czytać sam a to idzie mu strasznieeee powoli,leniuszek z niego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie należy czytać dzieciom, a później dopilnować,żeby czytały same :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby tylko mój starszak chcial choc 5 minut siąść i posłuchać..chcialabym czytać ale nie bardzo mam komu pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i u niego przyjdzie jeszcze taki moment ;-). Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Myślę, że teraz co raz mnie osób czyta swoim dzieciom, lepiej dać dziecku do zabawy tablet, także to się zdecydowanie chwali :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytanie jest bardzo ważne, choćby 2 minuty, ale jednak zawsze coś :). Kiedy czyta się dziecku od małego to potem łatwiej się skupia. Wiem po sobie i po wielu dzieciach, które przewinęły się przez ręce mojej mamy. Te które lubią książki, mają tak jak Twój synek bogatsze słownictwo i lepszą wyobraźnię :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytamy od brzucha ;) Teraz, gdy rodzinnie się pochorowaliśmy i oboje mamy problemy z zanikiem głosu, Młody jest na nas ciężko obrażony, że tak szybko "wymiękamy" przy czytaniu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytamy codziennie 20 minut, należę do osób którym bliżej do średniowiecza niż nowoczesnych technologii, ale mój dwulatek chce żeby czytać, więc póki mogę to na pewno będę to robić ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo fajnie, że on chce a Wy czytacie :-).

      Usuń
  11. Mi mama dużo czytała jak byłem mały i myslę, że to dobry pomysł

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się, ja też staram się zaszczepić w swoim maluchu miłość do książek, pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
  13. My jak wiesz czytamy... w kółko to samo... Już się nie mogę doczekać trochę dłuższych bajek niż Okulary itp.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście, że czytam :) Jejku Twój Synek już 2 lata! Szoku teraz doznałam czytając, a pamiętam jak właściwie to rok temu pisałyśmy i doczekać się nie mogłaś aż będzie więcej umiał i rozumiał a tu tak przeleciało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja już w przedszkolu czytałam płynnie, ciocia zawsze zabierała mnie do biblioteki i wypożyczałam stosy bajek. W domu tak samo, pelno książek i ta miłość została ze mną do dziś :p

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie moje dzieciaki zaczytywane były i są nagminnie. Uwielbiam książki i staram się wszczepić swoim dzieciom ten dar. Lubię wracać do tych z mojego dzieciństwa- Plastusiowy Pamiętnik, Dzieci z Bulerbyn, Kajtkowe Przygody. Piękne nowe wydania czy stare pożółkłe kartki, wszystko jedno , liczy się wyobraźnia.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam codziennie - córka, to tak jeszcze woli jak jej się po prostu opowiada, ale z synem praktycznie co wieczór czytamy rozdział lub dwa. Dziś skończyliśmy Pipi Lansztrung.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy moje "Maluchy" były Maluchami czytaliśmy co wieczór, na dobranoc. Teraz przyszła pora, ze czytamy sobie sami... Ale czytamy!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiam czytać dzięki mojej mamie, dzieciom trzeba pokazać, że książki są super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakby tak zliczyć wszystkie nasze chwile jakie co dziennie spędzamy z książką to wyszłoby jakieś trzy godziny dziennie. Filip ma dopiero 18 miesięcy, a już kocha słuchać jak czytam.

    OdpowiedzUsuń
  21. marzy mi się dwójka dzieciaków, jednak póki co jestem na to zbyt młoda :D
    opiekuję się czasem dwójką dziewczynek (3 latka i roczek) i czytam im odkąd chyba przyszły na świat ;) uwielbiam to robić i uważam, że czytanie wpływa na rozwój bardzo dobrze.. cieszę się, że powstał tutaj tak wspaniały wpis, jest bardzo przydatny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja czytam i moje dzieci to lubię. To fajny sposób na wspólne spędzenie czasu. Dla mnie to przyjemność, nie obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
  23. pewnie że tak - codziennie i to kilka razy w ciągu dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Uważam, że czytanie dzieciom to super sprawa. Czytałam juniorowi chyba od samego początku. Mam wrażenie, że to dzięki temu jako dwulatek mówił pełnymi zdaniami i zasób słów ma naprawdę ogromny. Teraz już trudniej go namówić na wspólne czytanie, bo zrobił się bardziej klockowy i puzzlowy, ale czasem się udaje.
    A co to za książka, co oswaja fryzjera? Byłaby nam niezbędnie potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gibonik z pewnością znalazłby z Helenką wspólny język, ona prawie nie rozstaje się z książeczkami. Wspaniały wpis, miód na moje serce, bo ja też kocham czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczywiście, że czytamy! Każdego dnia i to po kilka razy. :) Oli sam przynosi swoje książeczki i chce je oglądać i czytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytanie jest bardzo ważne, a jeszcze ważniejsze jest to jak mówimy do dziecka :)
    zapraszam na szkolenie z przemówień publicznych
    https://www.facebook.com/events/989548994450069/

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Swojego maleństwa nie mam, ale uwielbiam czytać chrześnicy :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję :-)
Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków przy Giboniku, może to potrwać :-).
Pozdrawiam!