2015/01/27

Kiedy czas na nocnik?

Kiedy jest dobra pora, żeby nauczyć dziecko korzystania z nocnika??? Głowiłam się nad tym tematem już od dłuższego czasu, pewnie jak większość z świeżo upieczonych mam. I niestety - nie znam jedynej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Planowałyśmy z moją teściową, że Gibonika będziemy przyzwyczajać do nocnika w najbliższe wakacje, bo po pierwsze będzie już starszy - prawie  2 latka, no i będzie ciepło, więc jak się zdąży "wypadek przy pracy", to nic złego się nie stanie. Jednak moje dziecko pokrzyżowało nam plany :-). Otóż Gibonik już od jakiegoś czasu sygnalizował nam dyskomfort związany z zasikaną pieluchą, ale od kilku dni sygnalizuje nam także to, że zdarzyła się grubsza sprawa :-). W związku z tym babcia szybciutko pobiegła do sklepu i zakupiła dla wnusia stosowne urządzenie zwane potocznie nocnikiem. W pierwotnej wersji miał być taki zwykły, tradycyjny nocnik, ale przez pomyłkę babcia złapała grającą maszynę. Dyskretnie na szczęście grającą :-). No i co? Młody dość chętnie korzysta z nowego przybytku z Kubusiem Puchatkiem,  i chociaż Gibonik ma dopiero 16 miesięcy to 90% jego "skorzystań" - kończy się sukcesem ;-). Zobaczymy jak będzie dalej, bo wiadomo, to są dopiero początki, a dzieci jak wiemy lubią stawiać krok w przód i w tył. Poza tym różne mądre źródła podają, że dopiero między 18. a 24. miesiącem życia dziecko zaczyna panować nad zwieraczami, tzn. potrafi zaciskać mięśnie wokół cewki moczowej. Ale - jakby na to nie patrzeć - warto ufać własnemu dziecku, pilnie je obserwować i podążać za nim. Wiadomo - nic na siłę, bo nie warto za wcześnie zmuszać dziecka do nocnika, gdyż może się ono do niego zrazić i dopiero będzie kłopot. Ale uważam, że tak jak u nas - w formie luzu i bez presji, kiedy dziecko samo wykazuje takie chęci, warto próbować.

euromuzeum.eu



 A jak to było u Was? Pozdrawiam!

2015/01/23

Koniec serii świątecznej czyli o woskach Yankee Candle: Christmas Garland i Christmas Eve

Święta już dawno za nami, a ja do tej pory nie miałam czasu przedstawić Wam swojej opinii o dwóch kolejnych woskach Yankee Candle - tych typowo świątecznych. Już się poprawiam, bo w kolejce czekają już następne woski :-).

Na pierwszy rzut idzie zapach Christmas Garland :-).
Informacje ze strony Goodies.pl:
Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: świeżo ścięte drzewo sosnowe w połączeniu z cierpkością żurawiny.

Wosk o kolorze ciemnozielonym. Trzeba przyznać, że jest bardzo intensywny, zarówno w opakowaniu jak i po odpaleniu. Na sucho - dla fanów zapachów "leśnych". Po odpaleniu czułam sosnę, tylko i wyłącznie. Niestety żurawiny się w nim nie "dopatrzyłam", chociaż mój mąż stwierdził, że on wyczuł coś kwaśnego. Dla mnie ten wosk pachnie jak odświeżaczy do łazienki o zapachu leśnym. Szczerze mówiąc zapach nie przypadł mi do gustu, spodziewałam się po nim czegoś innego. Świąt nie przypomina nawet przez moment. Jedyne co trzeba mu przyznać, to jest dość intensywny i zapach utrzymuje się jeszcze długo po zgaszeniu kominka.
Myślę, że nie wrócę już raczej do tego wosku, chyba że będę go palić w łazience, albo dorzucę inny, żeby pachniało ładniej. Tylko jaki? Może próbowałyście jakiś kombinacji?



Ostatnim ze świątecznej serii moich wosków był Christmas Eve.
Ze strony Goodies.pl
Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: słodkie śliwki, owoce kandyzowane.
Wigilijna tarteletka od Yankee Candle to miszmasz słodkich śliwek i owoców kandyzowanych. Całość pachnie i smakuje jak najwytrawniejszy, grudniowy keks i pozwala na to, aby delektować się świąteczną atmosferą przez 365 dni w roku. Bo wosk Christmas Eve to hołd dla bożonarodzeniowej atmosfery i esencja wigilijnego oczekiwania na pierwszą gwiazdkę.

Christmas Eve ma piękny czerwony kolor. I śliczną naklejkę z zaprzęgiem Świętego Mikołaja. Na sucho pachnie owocami.
Jest to słodki zapach, zdecydowanie lżejszy niż Christmas Memories. Ja wyczuwam przede wszystkim kandyzowane owoce, a w zasadzie czuje kompot owocowy :-). Jest to zapach bardzo przyjemny i delikatny - szczególnie dobry na zimne, ponure wieczory. Przede wszystkim nie jest mdlący, ani duszący.
Niestety nie jest to zapach zbyt intensywny i niedługo  po zgaszeniu  kominka, przestaje się go czuć.
Mimo to - myślę, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę.  


Subiektywny ranking wosków Yankee Candle:
 1. Happy Christmas
2. Christmas Eve
3. Merry Marshmallow
4. Christmas Memories
5. Sugared Apple
6. Christmas Garland

Uwaga: Nadal nie zgłosiła się do  mnie zwyciężczyni Noworocznego Rozdania. Jeśli nie zrobi tego do niedzieli, powtarzam losowanie.
A więc proszę po raz ostatni o kontakt Panią  Camila Kosinski!

Pozdrawiam.






2015/01/19

Mydło lubi zabawę

Tytułowe słowa śpiewam często z moim synkiem w łazience. Choć Gibonik ma dopiero 16 miesięcy, to wie, że jak ubrudzi rączki - należy je umyć i sam biegnie do umywalki nawołując osobę, która akurat się nim opiekuje.  Takie małe dziecko, a już załapało. Fenomen :-). Niestety niektórym dorosłym jakoś trudno załapać mimo kilkudziesięciu lat na karku :-p. 
Dziś miał być zupełnie inny post - zakupowy, ale wczorajsza podróż do pracy natchnęła mnie na tytułowy temat. Centrum europejskiej stolicy, poranne godziny szczytu, tramwaj na osławiony korporacyjny Mokotów. W tramwaju pełno ludzi, ścisk, jak zwykle przed 8 rano. Przeważnie ludzi młodych, dobrze ubranych, pędzących do swoich szklanych wieżowców. Ale dobrze ubranych nie znaczy czystych, jak się okazuje. Stojąc koło takiego dwudziestokilkuletniego delikwenta, myślałam ostatnio, że wysiądę i poczekam na następny powóz :-P. Chłopak w niewątpliwie modnych ciuchach, nowoczesnej fryzurze i z drogim telefonem w ręku, prał te swoje ubranka chyba z milion lat temu, a włosy widziały wodę przed potopem. Pot i brud oczywiście zlane obficie perfumą, dawały "oszałamiający" efekt :-P. Prawie się udusiłam. Ale to nie koniec wrażeń na jeden dzień - w drodze powrotnej w metrze dostąpiłam wątpliwej przyjemności wąchania kolejnego pozornie zadbanego pana, który się chyba z prysznicem pogniewał. Tym razem zmieniłam wagon, nie dałam rady. I to nie tak, że ja mam jakiś wyjątkowo wrażliwy nos. Owszem, uwielbiam jak coś lub ktoś ładnie pachnie, kocham zapach świeżego prania i wysprzątanego domu, ale przede wszystkim wiem, że brudu i potu żadne perfumy nie ukryją. I o ile w swojej starej pracy z osobami bezdomnymi czy przewlekle chorymi nie spodziewałam się słodkich aromatów, o tyle myślałam, że osoby w eleganckich garniturach czy modnych bucikach przynajmniej nie będą śmierdziały. Zawiodłam się bardzo, a dzisiejsze przytoczone sytuacje  to jakiś standard w ostatnim czasie. 
Nie jestem jakimś pedantycznym czyściochem, bo nie mam na to czasu, ale nawet przy małym dziecku znajduję chwilę, żeby szybko wskoczyć pod prysznic lub umyć włosy. Dopuszczam możliwość, że w domu nie ma perfum, bo człowiek akurat nie ma funduszy, ale mydło, szampon i dezodorant to podstawa. Dobrze, że mój mąż jest bardzo schludnym człowiekiem i nie wiem co to są osławione brudne skarpety na środku pokoju, ale to już zasługa mojej teściowej, że tak go wychowała. Ja też lubię być czysta i pachnąca. Nie mam czasu prasować, to kupuję ciuchy, których nie trzeba prasować, ale 5 minut na prysznic zawsze znajdę. I tego uczę mojego synka. A że nauka nie idzie w las, to już widać, bo protestuje jak tylko kropla czegokolwiek spadnie mu na ubranko - każe się wtedy przebierać :-). Może będzie kiedyś jakaś dziewczyna będzie miała z niego pożytek :-). Pozdrawiam!

zasoby internetu

2015/01/15

Woski Yankee Candle: Merry Marshmallow i Sugared Apple oraz wyniki rozdania

Dawno mnie tu nie było, ale niestety aura za oknem nie sprzyja Gibonikowi i moja kruszynka została zaatakowana przez paskudne choróbsko :-p. Wybaczcie więc, ale nie w głowie mi było blogowanie. Bardzo wysoka gorączka trwająca kilka dób, dodatkowo bardzo oporna do zbicia, skutecznie odciągnęła mnie od laptopa. W 5 dni schudłam 3 kilo, niezła dieta nie? Ale nikomu takiej nie życzę. Choroba własnego dziecka, to najgorsza z możliwych chorób. Na szczęście Gibonik ma się już troszkę lepiej, jest na antybiotykach, a matka wraca do normalnego życia :-). 

I dziś post lekki i przyjemny :-), kolejna porcja zapachów od Yankee Candle!
Zacznijmy od Merry Marshmallow! Biały wosk, na obrazku sympatyczne i uśmiechnięte ludziki z pianek. Na sucho pachnie ... słodko :-).

Info ze strony Goodies.pl :
Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: waniliowe pianki.
Wosk Merry Marshmallow to przepyszna tarteletka – oblana śnieżnym, białym lukrem i pachnąca jak kultowa, cukrowa pianka. Słodycz tego świątecznego deseru przełamuje silna esencja waniliowa, która sprawia, że aromatyczne pianki nigdy się nie nudzą, nigdy nie powszednieją.

A moim zdaniem to zapach kremowy, ciepły i słodki. Kojarzy mi się z takimi pudrowymi dropsami. Jest przyjemny, to prawda, ale szczerze mówiąc jakoś mi mocno w pamięć, a raczej w nos nie zapadł. Choć trzeba przyznać, że nie dusi, ani nie drażni. Czy go "odpalę" jeszcze? Otóż nie wykluczam, że w okolicy kolejnych Świąt znów będzie topił się w moim kominku :-).
Ps. Zapach podobno wycofywany.

                             

Kolejny zapach to Sugared Apple. Również biały wosk z prześlicznym obrazkiem zimowego jabłuszka. Na sucho pachnie bardzo delikatnie i słodko.

Informacje ze strony Goodies.pl: 
Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: jabłka, cukier oraz wanilia. 
Śnieżny wosk Sugared Apple to kwintesencja słodkiej soczystości dojrzałych jabłek przykrytych pierzynką nasyconego wanilią cukru. Ot, smakowity kąsek dla wszystkich łasuchów i gratka dla fanów klimatu świąt.

A wg mnie? Wosk po stopieniu w kominku pachnie słodko, cukrowo,  ale jabłko to w nim może jedno i to niewielkie wyczułam niestety. A szkoda, bo uwielbiam aromat jabłek :-). Mój mężczyzna stwierdził, że on czuje mleko z miodem, ale to może z racji aromatu wanilii. Generalnie zapach jest przyjemny i przy całej swej słodyczy - nie mdlił mnie. Czy wrócę jeszcze do niego? Nie mówię kategorycznie nie, ale spodziewałam się po nim więcej - przede wszystkim dużo jabłka i lekko się rozczarowałam. A więc szukam dalej swojego jabłuszka, a Sugared zostawiam innym :-).


Subiektywny ranking wosków Yankee Candle:
1. Happy Christmas
2. Merry Marshmallow
3. Christmas Memories
4. Sugared Apple

No ale pora teraz na wyniki Noworocznego rozdania! U mnie ze względu na chorobę synka troszkę spóźnione i bez zdjęć losowania, bo nie było na to czasu.

Ale najważniejsze - otóż ogłaszam, że kolczyki trafią do: 
Camila Kosinski!

Zwyciężczynię proszę o kontakt w celu podania danych do wysyłki. I gratuluję oczywiście :-).
A wszystkich pozdrawiam i zdrówka życzę!

2015/01/05

Dobre myśli

W Nowym Roku bardzo miłą niespodzianką była dla mnie Nominacja Dobrych Myśli od Asi.
“Nominacja Dobrych Myśli ma na celu przypomnienie sobie ważnych dla nas chwil. Takich, które malują uśmiech na naszych twarzach i powodują, że nawet pochmurny dzień staje się piękny.”
Takich momentów było w moim życiu sporo, ale nie będę oryginalna pisząc, że te najważniejsze są związane z moim synkiem :-).
Po pierwsze - pierwszy krzyk Młodego w dramatycznych szpitalnych okolicznościach sali porodowej. Po kilkudziesięciogodzinnym porodzie, kiedy wyczerpaną położono mnie w końcu na stole do cesarki, nie liczyło się dla mnie nic - czekałam jedynie na pierwszy krzyk mojego chłopca. Mimo bólu, zmęczenia, wielogodzinnych zmagań, ten pierwszy krzyk Gibonika w ciągu sekundy uczynił mnie najszczęśliwszą osobą na świecie! W przenośni i dosłownie :-).
Drugą wspaniałą chwilą było pierwsze przestawienie synka do piersi. Niestety po cesarce nie dostałam od razu dziecka, ale mąż mógł go prztulić do swojego torsu, a ja natomiast w tym czasie walczyłam ze strasznymi dreszczami i konwulsjami na szpitalnym łóżku. Ale gdy w końcu dostałam młodego do piersi, to mimo początkowych trudności - odpłynęłam :-).
Do dziś uwielbiam patrzeć na swoje dziecko, chyba jak każda mama. Gdy słodko śpi, jak w skupieniu buduje wieżę z klocków czy zmęczony odpoczywa na swoim misiu. Kocham go nad życie i każda chwila z nim jest warta Dobrych myśli :-).


Takim wspomnieniem, które wywołuje również uśmiech na mojej twarzy jest nasze rodzinne grillowanie :-). W lato w  weekendy ( ale nie tylko) bardzo często urządzamy rodzinne biesiady przy grillu. Mój mąż jest wtedy mistrzem ceremonii. Przyjeżdża jego rodzina, są moi rodzice i do niedawna była również ukochana babcia, która mimo że niejadek, to zawsze na kaszaneczkę z ręki mojego męża się skusiła :-). Babci nie ma z nami od dwóch lat, ale w moim sercu jest na zawsze. 
Szkoda, że nie zdążyłaś osobiście poznać swojego pierwszego prawnuka Babciu, ale wiem, że nad nim zawsze czuwasz :-*.
Wszystkich zapraszam do wspólnego wspominania i tworzenia zestawu dobrych myśli.
Pozdrawiam serdecznie!

2015/01/04

Woski Yankee Candle - Christmas Memories i Happy Christmas

Kiedy w końcu otrzymałam paczuszkę z zamówionymi woskami Yankee Candle, oczywiści nie mogłam się doczekać, aż po raz pierwszy rozpuszczę w kominku któryś z osławionych wosków :-).
Na "pierwszy ogień" poszedł przepiękny ciemnoczerwony CHRISTMAS MEMORIES.
Jest to wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic.
Informacja ze strony Goodies.pl o tym zapachu: 
Przyprawy korzenne, słodkie pierniczki i aromat unoszący się znad kufla parującego, winnego grzańca – tak większości z nas kojarzy się zapachowa esencja zimowych świąt. Mocny, bogaty aromat ociepla grudniowe wieczory i kreuje w magiczny sposób świąteczną, rodzinną atmosferę – niepowtarzalną, niosącą za sobą uczucie szczęśliwej celebracji. Na bazie takich słodkich, rozgrzewających nut specjaliści od aromaterapii stworzyli kompozycję Christmas Memories. Wątki idealnie doprawionych łakoci zamknięto w formie dekoracyjnego wosku, który – już w chwilę po podgrzaniu – wypełnia dom atmosferą przyjaźni, przywołując wszystkie, najlepsze, świąteczne wspomnienia.
 A moim zdaniem - CHRISTMAS MEMORIES to zapach bardzo przyjemny, ale też intensywny. Palę go w komunku tylko przez chwilę, bo po dłuższym czasie robi się "duszny". Dla mnie to zapach nie pierników, ale takiego ciasta piernikowego przed upieczeniem, zapach przypraw, gorącego grzańca i powideł śliwkowych. Niektórzy czują w nim orzechy, ja niestety nie. Ale rzeczywiście jest to wosk idealny na Święta, lecz myślę, że równie dobrze sprawdzi się w śnieżny, ciemny zimowy dzień.
Czy jeszcze do niego wrócę? Być może w okolicy kolejnego Bożego Narodzenia :-).


Kolejnym zapachem, który wypróbowałam był również ciemnoczerwony HAPPY CHRISTMAS. Już w opakowaniu przepięknie pachniał owocami. Nie mogłam się doczekać, kiedy sprawdzę go w kominku. I co? REWELACJA! 
Jest to zapach lekki, owocowy, słodki. Czuję w nim maliny, jagody, truskawki i inne słodkie drobne owoce. Mój mąż stwierdził, że on wyczuwa głównie poziomki :-).
Niektórzy piszą o przeplatającym się zapachu sosny lub cedru, ale ja takiego swoim nosem nie wyłapałam.
Zapach jest przepiękny, szkoda że podobno wycofywany. Zakochałam się w nim od pierwszego niuchnięcia i przy okazji zapewne kupię go na zapas :-). To cudowny wosk nie tylko na Święta. Na razie to mój numer 1!


Subiektywny ranking wosków Yankee Candle:
1. Happy Christmas
2. Christmas Memories

A Wy znacie te zapachy? Jak je oceniacie?
Pozdrawiam!

2015/01/01

Rozdanie!

No to ruszamy z rozdaniem!
Rozdanie Noworoczne startuje dzisiaj tj 31.12.2014, a kończy się 11.01.2015!
Są 4 nagrody, więc będzie 4 zwycięzców. Zostaną oni wylosowani w ciągu 7 dni od zakończenia przyjmowania zgłoszeń.


Warunki wzięcia udziału w rozdaniu:
1. Zgłosić chęć wzięcia udziału w rozdaniu w komentarzu pod tym postem na Facebooku lub na blogu,
2. Udostępnić publicznie plakat konkursowy, może być baner na blogu,
3. Polubić wszystkich sponsorów:
- Mama kreatywna tutaj
- Gibonikowa mama tutaj
- Szpilkotka tutaj
- Gadżety Anety tutaj

A oto nagrody:

Dwie pary kolczyków :-)

Książeczka z filcu
Kotek Minky
Woreczek

Nagrody wysyłamy tylko na terenie Polski!
Zapraszamy!