2015/08/28

Dlaczego pneumokoki?

Wokół szczepienia dzieci i szczepionek istnieje wiele kontrowersji. Ludzie biorą się za przysłowiowe „łby”, gdy chodzi o ten temat. Do tej pory na blogu świadomie unikałam powyższych kwestii. Każdy kto mnie zna, wie - że nie jestem ślepym zwolennikiem szczepionek. Owszem - szczepię moje dziecko, ale robię to bardzo rozsądnie, nie spiesząc się, rozważając każde za i przeciw oraz dbając przede wszystkim o to, żeby mój synek w momencie szczepienia był idealnie zdrowy. Ponieważ po jednym ze szczepień wystąpił u nas odczyn poszczepienny i bardzo długo się utrzymywał, więc staram się stworzyć dziecku na moment po szczepieniu optymalne warunki. Oprócz szczepień obowiązkowych, zaszczepiłam dobrowolnie Gibonika na pneumokoki - na razie pierwszą dawką i właśnie jesteśmy dosłownie dzień przed kolejną. Podkreślam, że zrobiłam to dobrowolnie, chociaż nie jestem zwolenniczką szczepienia na wszystko. Po prostu przede wszystkim po merytorycznej rozmowie z pediatrą - matką czwórki małych dzieci, z doświadczeniem w Centrum Zdrowia Dziecka oraz przewertowaniu Internetu, uznałam, że zrobię to w trosce o dobro synka, który i tak od urodzenia miał obniżoną odporność. Nie namawiam jednak Was ślepo do szczepień, każdy musi podjąć własną decyzję. Jedyne co mogę poradzić, to tylko tyle, żeby poszerzać swoją wiedze w temacie chorób i szczepionek, po to by móc podjąć świadomą decyzję.

Dziś będzie post informacyjny na temat pneumokoków, gdyż jest to aktualnie u nas szczepienie "na tapecie". Poza tym dołączyłam do kampanii Pneumokokom mówimy: Szczepimy, żeby zachęcić Was przede wszystkim do pogłębiania swojej wiedzy na temat szczepień. 

Co to są pneumokoki i jakie choroby wywołują?


Pneumokoki to tlenowe bakterie należące do grupy paciorkowców. Należą one do najczęstszych przyczyn poważnych zakażeń bakteryjnych u dzieci.
Mogą one wywołać zapalenie płuc oraz szereg innego typu zakażeń m.in.: ostre zapalenie zatok, zapalenie ucha środkowego, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie szpiku, septyczne zapalenie stawów, zapalenie wsierdzia, zapalenie otrzewnej, zapalenie osierdzia, tkanki łącznej i ropień mózgu.
Bakterie te osiedlają się najczęściej w nosie i gardle. U dzieci zdrowych nie wywołują żadnych objawów, ale czynią je często nosicielami. Do rozwoju choroby dochodzi w wyniku innej infekcji – np. przeziębienia lub grypy.

Jak można się zarazić?

Do zarażenia dochodzi przez wdychanie drobnych kropelek wydzieliny dróg oddechowych i śliny unoszących się w powietrzu lub kontakt bezpośredni z chorym lub nosicielem. A pneumokoki to jedne z najpopularniejszych bakterii występujących w naszym środowisku.

Kto jest szczególnie narażony?

Ryzyko zakażenia zwiększa się, gdy dziecko przebywa w żłobkach czy przedszkolach. Pneumokoki są najgroźniejsze dla dzieci do 5 roku życia, przy czym najwięcej powikłań i ciężkich zakażeń inwazyjnych występuje w pierwszych 2 latach życia, ponieważ ich układ odpornościowy nie do końca wykształcony.
Bardzo dużym ryzykiem ciężkiego zakażenia pneumokokowego obarczone są:
- wcześniaki
- dzieci i dorośli chorzy na niektóre choroby przewlekłe takie jak niedobory odporności, brak śledziony, choroba układu krwiotwórczego, serca, płuc, nerek, cukrzyca, wady lub urazy czaszki albo mózgu, przewlekłe choroby ucha środkowego i głuchota.

Jakie leczenie w przypadku zarażenia?

Narastającym problemem jest coraz większa oporność pneumokoków na antybiotyki. Szczepienia ochronne są najlepszą formą walki z chorobami wywołanymi przez pneumokoki, są szczególnie ważne dla grup większego ryzyka zachorowalności.

Czy można zapobiec chorobom wywołanym przez pneumokoki?

Szczepienie przeciwko pneumokokom pomoże nam ustrzec dziecko przed częścią chorób oraz zminimalizuje ryzyko zachorowania na inne.

Jakie są szczepionki przeciwko pneumokokom?

W Polsce są dostępne dwa rodzaje szczepionek pneumokokowych:
- szczepionki skoniungowane - tylko one nadają się do podawania dzieciom do ukończenia 2 roku życia.
- szczepionki polisacharydowe - można je stosować dopiero po 2 roku życia u osób z grupy ryzyka.

Jakie reakcje może wywoływać podanie szczepionki?
Nie zaobserwowano poważnych reakcji niepożądanych. Szczepionka może wywołać łagodne odczyny poszczepienne w ciągu 1-3 dni po szczepieniu - najczęściej są to: obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, zaczerwienienie bolesność. Rzadko pojawia się niewysoka gorączka - poniżej 39 stopni, złe samopoczucie, brak apetytu oraz płacz częstszy niż zazwyczaj. Bardzo sporadycznie może zdarzyć się gorączka powyżej 39 stopni.



Szczepić czy nie?

Jeśli Twoje dziecko jest wcześniakiem lub przewlekle choruje przedyskutuj z lekarzem możliwość zaszczepienia. Jeśli planujesz oddanie dziecka do żłobka lub przedszkola też się nad tym zastanów.

Generalnie szczepionki skoniungowane zaleca się wszystkim zdrowym dzieciom do ukończenia 2 roku życia.

Więcej ciekawych informacji na:
www.szczepimy.com.pl/porady-eksperta.
 
 

2015/08/22

Detoks ciała i umysłu, czyli od czegoś trzeba zacząć

Przestań się bać. Zatrzymaj się, zastanów, posłuchaj organizmu i ciała. 
Nie obwiniaj choroby, rodziców, tuszy, okoliczności. Nie jęcz - zrób coś. A wtedy kłody "rzucane" często przez nas samych pod nogi, umocnią nas, sprawią, że zaczniemy myśleć holistycznie o sobie i życiu wogóle. I, że jeszcze bardziej rozwiniemy swoją kreatywność.
Ewa Trojanowska

Generalnie jest tak, że odkąd dowiedziałam się o ciąży, to staram się zdrowo odżywiać. Wiadomo jednak, że czasem wychodzi to z lepszym, a czasem z gorszym skutkiem. Często gotuję na parze, jemy dużo warzyw i owoców, używamy wyłącznie oliwy z oliwek i oleju lnianego, pijemy mnóstwo wody. Jednak od czasu do czasu zdarza się zgrzeszyć, zwłaszcza jeśli chodzi o słodycze. I wtedy goniona poczuciem winy, znów dokładniej przyglądam się naszemu jadłospisowi. Może gdyby moim celem było schudnięcie, to bym miała większą motywację do pilnowania się, a że generalnie na wagę nie narzekam (chociaż oczywiście zawsze mogłoby być lepiej :-)), to nakręcam się tym, że Gibonik patrzy co my jemy i bierze z nas przykład. Żeby zwiększać swoją wiedzę o zdrowym żywieniu - często sięgam po różne lektury, szukając tam wiedzy i inspiracji. Ostatnio wpadła mi w ręce książka autorstwa Ewy Trojanowsiej "Detoks ciała i umysłu".


W książce tej autorka na swoim przykładzie opisuje jak odzyskała zdrowie, energię i odprężone ciało dzięki diecie. Pani Ewa jak większość z nas prowadziła "szybkie" życie, w którym nie było czasu na zastanowienie nad faktem, co ląduje na jej talerzu i jakie będą później konsekwencje. Dopiero, gdy organizm zaczął szwankować i zaczęły się problemy ze zdrowiem, pani Ewa odkryła, że stoi za tym w dużej mierze to co do tej pory zjadała. Dzięki przeprowadzeniu detoksu i zmianie sposobu odżywiania, autorka odzyskała witalność i czego dowodem są zdjęcia - wygląda fenomenalnie! Laska po prostu! W książce pani Ewa zwraca uwagę, że żyjemy w pośpiechu, spożywamy przetworzoną żywność, za mało pijemy, zanieczyszczamy nasz organizm. Zalegają w nas toksyny i zaczyna się - wzdęcia, zaparcia, zgaga, chroniczne zmęczenie, bóle głowy, alergie, kamienie nerkowe i wątrobowe i wiele innych. I żeby się pozbyć przyczyny wielu chorób, trzeba się pozbyć najpierw tego co zgromadziło się w naszym organizmie przez wiele lat. A jak? Pewne i sprawdzone na sobie sposoby opisuje w swojej książce pani Ewa. Nie będę Wam więcej zdradzać, zachęcam za to do lektury :-). Książka jest napisana lekkim, przystępnym językiem ze sporą ilością humoru. W książce można znaleźć wiele przydatnych wskazówek i rad, nawet dla osób, które tak jak ja - nie myślą na razie o kompleksowym detoksie. Mnie ten poradnik przekonał do wprowadzania powoli zmian w moim sposobie odżywiania. Szczerze polecam.
A Wy jak dbacie o samopoczucie swojego ciała i psyche :-)?

Autor: Ewa Trojanowska
Tytuł: Detoks ciała i umysłu
Wydawnictwo: Burda książki, czerwiec 2015
Liczba stron: 200

Ps. Wpis nie jest sponsorowany.

2015/08/06

Wypadki w domu - oparzenie u małego dziecka

Każdy, kto ma lub miał małe dzieci wie, że dziecka nie da się upilnować  24 godziny na dobę, choćby bardzo się chciało. Zawsze - kiedy na chwilę człowiek odwróci głowę, wtedy zdarza się nieszczęście. I w dodatku najczęściej dzieje się to w domu czyli teoretycznie miejscu, gdzie wszystko jest znajome i przewidywalne, gdzie nie powinno się zdarzyć nic złego.

Ze statystyk wynika, że 40 proc. wszystkich wypadków z udziałem dzieci następuje w domu.

Mając w domu malucha musimy pamiętać, że dziecko poszukuje, poznaje,  otwiera szafki, odsuwa szuflady, chce się dowiedzieć co siedzi w kontakcie. Musimy jako opiekunowie uruchomić wyobraźnię i niestety przewidzieć niebezpieczne sytuacje.
W grupie najwyższego ryzyka są dzieci poniżej 4 roku życia. Ze statystyk wynika, że najbardziej niebezpieczne są w domu schody, okna i szuflady z niebezpiecznymi przedmiotami typu noże. Najwięcej wypadków ma miejsce w salonie, ale najpoważniejsze zdarzają się w kuchni i na schodach.
Brzmi to strasznie, więc warto, żeby zastanowić się, jak przygotować dom czy mieszkanie, by było dla dziecka przyjazne i bezpieczne.
Oprócz tego ważne jest aby wiedzieć - w jaki sposób pomóc maluchowi w razie wypadku.

Oparzenia należą do jednych z najczęstszych i najbardziej nieprzyjemnych wypadków domowych z udziałem dzieci. Dzieci są szczególnie wrażliwe na ból, a dla ich delikatnej skóry wystarczy kilkanaście minut, żeby woda o temperaturze 45 stopni Celsjusza spowodowała oparzenie I stopnia.
Dziecko może oparzyć się np. promieniami słonecznymi, ogniem, gorącą kuchenką, czajnikiem elektrycznym, gorącą żarówką albo np. gorącymi płynami lub parą, dlatego należy bardzo ostrożnie i z wyobraźnią posługiwać się sprzętami lub przedmiotami, które mogą stanowić zagrożenie oparzeniem dla dziecka
Objawy oparzenia to czerwona skóra, pojawiają się pęcherze.
Co wtedy robić?: Najważniejsze - odizolować dziecko od źródła zagrożenia.
Potem - nie panikować.  Łatwiej wtedy ocenić sytuację, poza tym nie stresujemy w ten sposób dodatkowo maluszka, który i tak jest mocno zdenerwowany.
Po drugie, należy dokładniej obejrzeć dziecko i w między czasie uspokajać go. Sprawdzić, gdzie się oparzyło.
Po trzecie szybko schłodzić (zimną, ale nie lodowatą wodą) obszar ciała dotkniętego poparzeniem przez ok 5-15 min; nie należy oblewać powierzchni całego ciała dziecka od razu, ponieważ różnica temperatur może prowadzić do powstania szoku termicznego. Jeśli powierzchownemu oparzeniu uległa większa powierzchnia ciała dziecka, można przykryć rany zmoczonymi w chłodnej wodzie ręcznikami.
Po czwarte po schłodzeniu ciała należy delikatnie ściągnąć odzież. Jeżeli ubranie jest przyklejone do skóry, nie można odrywać go gwałtownie, ponieważ może odejść ze skórą. Należy wówczas rozciąć odzież nożyczkami (najlepiej użyć nożyczek z okrągłym zakończeniem)  i pozostawić ją w miejscu, gdzie materiał przyległ do ciała
Po piąte - należy zapewnić dziecku spokój, a przede wszystkim opanować swoje negatywne emocje, aby nie udzielały się maluchowi.
Przy lekkich oparzeniach zastosować okład/kompres, po czym założyć dziecku opatrunek.
Po szóste, cały czas należy obserwować dziecko.
Po siódme - przy cięższych lub bardziej rozległych oparzeniach, należy wezwać pogotowie.
Po każdym urazie najważniejsze jest, by opiekun zachował „zimną krew” i wewnętrzny spokój. W panice popełniamy więcej błędów.

dzieci.pl

Chyba w życiu każdego rodzica miała miejsce choć jedna taka  historia, o której trudno zapomnieć, szczególnie gdy jej bohaterem było jego małe dziecko. Wiem to z własnego doświadczenia, bo do dzisiaj wspominam wypadek z udziałem mojego Gibonika. Mąż postawił na stole kubek z dopiero co zalaną wrzątkiem gorącą herbatą. Kubek postawił na środku stołu, ukryty za krzesłami, a Młody nigdy się nie interesował takimi gadżetami. Aż do tego feralnego dnia kiedy przez otwór w oparciu krzesła chwycił kolorowy kubeczek za ucho i wylał jego zawartość na siebie. Trwało to ułamki sekund, podczas których dosłownie osiwiałam. Na szczęście większość płynu przyjęło na siebie oparcie krzesła, chroniąc twarz mojego dziecka. Niemniej ręce były poparzone. Tylko nasza trzeźwość umysłu uratował sytuację. Błyskawicznie schłodziliśmy poparzone miejsca i mimo ogromnego płaczu i lamentów malca- dochodzących nawet do wymiotów - schładzaliśmy skórę bardzo długo - prawie godzinę. Na szczęście - udało się - Młody oprócz traumy - nie ma żadnych widocznych śladów. A my najedliśmy się strachu, mąż wyrzutów sumienia i oboje teraz patrzymy w domu na wszystkie potencjalne zagrożenia dla Gibonik bardzo podejrzliwie. To, że dziecko czegoś do tej pory nigdy nie robiło, wcale nie znaczy że nie znacznie tego robić np. od dziś. Trzeba mieć zdolność przewidywania negatywnych możliwości.


Warto zabezpieczyć dom przed wystąpieniem przykrego wypadku poprzez, np:
•zastosowanie osłony płyty kuchennej
•ograniczenie dostępu dziecka do kuchenki, czajnika elektrycznego, gorących garnków, czy potraw, szklanek czy kubków z gorącą kawą i herbata,
•zabezpieczenie elektryczności: kabli, kontaktów, gniazdek (zaślepki)
•nie używanie obrusów, serwetek, ponieważ dziecko może ściągnąć na siebie postawione na nich gorące płyny.


Podsumowując - są 4stopnie oparzeń:
•I stopień- ból, obrzęk, zaczerwienienie skóry
•II stopień- ból, obrzęk, zaczerwienienie skóry, z możliwością pojawienia się pojedynczych pęcherzy, niewielkie uszkodzenie skóry
•III stopień- ból, znaczne, głębokie uszkodzenie skóry
•IV stopień- martwica tkanki, powstała na skutek przegrzania lub spalenia

W przypadku  oparzeń I i II stopnia (jeżeli nie są to oparzenia rozległe) możemy udzielić dziecku pomocy sami. Jeżeli doszło do oparzenia III i IV stopnia, powinniśmy wezwać pogotowie. Pogotowie wzywamy także, kiedy poparzenia zajmują ponad 5 % powierzchni ciała dziecka.



Znalezione w Internecie sposoby na walkę z oparzeniami:
Przede wszystkim: chłodzić, chłodzić i jeszcze raz chłodzić.
Poza tym domowe sposoby leczenia lekkich oparzeń:
•okład na poparzoną skórę z: plasterków ogórka, plasterków pomidora, z soku z cytryny (przez pierwszą godzinę po oparzeniu)
•okład z twarogu- nie nakładamy twarogu bezpośrednio na skórę, ale na bawełnianą ściereczkę
•okład z olejku z dziurawca (najlepiej mieć go w domowej apteczce); można używać go również pod opatrunek
•kompres z płynu Combudoron, firmy Weleda, lub okład z żelu Combudoron, firmy Weleda (na zamówienie, w aptece)


Nie poleca się w żadnym wypadku:
•posypywania ran mąką
•smarowania tłuszczem, np. masłem lub olejem
•smarowania pastą do zębów.

A Wy w jaki sposób chronicie swój Maluszki przed takimi wypadkami?